RACJE

Kwartalnik humanistyczny

[ Strona główna ]



Roger Eatwell

REFLEKSJE O RELIGII I FASZYŹMIE


W ostatnich latach problem relacji pomiędzy faszyzmem i religią stał się przedmiotem wzmożonej uwagi historyków i politologów. Zainteresowanie badaczy skupia się głównie na dwóch po części ze sobą powiązanych kwestiach. Pierwszą z nich jest problem tak zwanego faszyzmu klerykalnego. Debata na ten temat przybiera niekiedy kontrowersyjną formę ataków na Piusa XII jako „papieża Hitlera”. Oskarżenia padają nie tylko z kręgów akademickich. Na przykład w 2002 roku na Berlińskim Festiwalu Filmowym przyznano nagrodę filmowi Constantina Costy-Gavrasa Amen (opartemu na pochodzącej z lat sześćdziesiątych sztuce Rolfa Hochhutha Namiestnik), w której niemiecki oficer SS opowiada katolickiemu księdzu o nazistowskim programie eksterminacji. Papież wie o wszystkim, jednak nic w tej sprawie nie robi.

Kwestia druga to nasilająca się w kręgach akademickich tendencja do postrzegania faszyzmu – szczególnie w jego włoskim i niemieckim wydaniu – jako formy „religii politycznej”. Fronty w tej debacie jak dotąd w pełni się nie uformowały, jednak samo podjęcie tego zagadnienia rodzi nowe pytania na temat natury faszyzmu i poparcia dla tego systemu.1

Termin „faszyzm klerykalny” został spopularyzowany we Włoszech w latach dwudziestych minionego stulecia, w szczególności przez antyklerykałów, którzy chcieli wytknąć członkom Kościoła katolickiego faszystowskie sympatie. W późniejszych latach jego znaczenie poszerzono, żeby objąć powiązania pomiędzy Kościołem katolickim a faszyzmem w innych krajach. W Niemczech na przykład naziści mieli bliższe związki z Kościołami protestanckimi. Pojęcie „faszyzmu klerykalnego” było również używane wobec ruchów faszystowskich, które były jawnie i szczerze religijne – takich jak rumuńska Żelazna Gwardia, kierowana przez wyznającego prawosławie Corneliu Codreanu.

Większość historyków, którzy posługują się tym terminem, takich jak Hugh Trevor-Roper, dąży do udoskonalenia typologii różnych form faszyzmu, przeciwstawiając zwłaszcza autorytarno-konserwatywny „faszyzm klerykalny” jego bardziej radykalnym i dynamicznym odmianom.2 Jednak coraz większa grupa uczonych, takich jak Daniel Goldhagen, podkreśla powiązania pomiędzy Kościołem a faszyzmem przede wszystkim po to, by potępić Kościół, a zwłaszcza Stolicę Apostolską.3

Zastanówmy się zatem, w jakiej mierze prawomocne jest mówienie o „faszyzmie klerykalnym”.

Już w latach trzydziestych minionego wieku kilku filozofów i przedstawicieli nauk społecznych, takich jak Eric Voegelin, twierdziło, że faszyzm podążał śladami francuskich rewolucjonistów i starał się stworzyć „obywatelską” czy też „polityczną” religię.4 Wskazywali oni w szczególności na pojawienie się władców o cechach boskich, charakteryzujących się apokaliptycznym poczuciem misji i zdolnych do wywoływania masowych namiętności. Adolf Hitler i Benito Mussolini byli zwykle postrzegani jako archetypy tej formy przywództwa. Ostatnio interpretacja odwołująca się do koncepcji religii politycznej przyciągnęła na nowo zainteresowanie szeregu wpływowych historyków, wliczając w to Michaela Burleigha i Emilio Gentile.5 Dowodzą oni, że pojęcia takie jak „dyktatura”, a nawet „totalitaryzm” nie oddają w wystarczającym stopniu natury ruchów takich jak nazizm i włoski faszyzm oraz fanatycznego dla nich poparcia. Burleigh utrzymuje na przykład, że „pośród oddanych wyznawców [nazizmu] mityczny świat wiecznej siły, bohaterów, demonów, ognia i miecza – jednym słowem baśniowy świat dziecinnego pokoju – zajął miejsce rzeczywistości.”6 Innym nawróconym na to stanowisko interesującym konwertytą jest Roger Griffin, który w swym wczesnym dziele był krytyczny wobec koncepcji religii politycznej, usiłując, jak się zdaje, zwiększyć moc wyjaśniającą swojej definicji ideologii faszystowskiej jako formy odrodzenia narodowego (palingenezy).7 W drugiej części niniejszego artykułu przyjrzę się bliżej temu aspektowi relacji pomiędzy faszyzmem a religią, uwzględniając zarówno podejście czołowych faszystów do religii, jak i naturę masowego poparcia dla faszyzmu.

Ogólnie rzecz biorąc, moje główne tezy są następujące:

1. Istnieli wpływowi „klerykalni sympatycy”, a tym bardziej „klerykalni oportuniści”, którzy pomogli w uprawomocnieniu faszyzmu, jednak „klerykalny faszyzm” jest zasadniczo błędną koncepcją, jeśli nie liczyć marginalnych w skali europejskiej grup, takich jak Żelazna Gwardia. Choć w ramach ideologii faszystowskiej możliwe były w szczególności różne formy synkretyzmu, niewielu członków kościoła w Niemczech czy Włoszech wierzyło, że możliwa jest prawdziwa symbioza z faszyzmem. Z drugiej strony wielu faszystów uważało się za wyznawców jakiejś formy chrześcijaństwa.

2. W głównej części mojego wywodu zamierzam wykazać, że podejście uznające faszyzm za religię polityczną daje ważny wgląd w zagadnienie, jest jednak wynikiem nadmiernego skupienia się na kulturze i formie kosztem treści i funkcji tej doktryny. W szczególności podejście to przecenia emocjonalną stronę poparcia dla faszyzmu i nie docenia roli czynników bardziej racjonalnych. Te ostatnie były po części związane z poważnymi poglądami politycznymi faszystów dotyczącymi stworzenia nowego państwa Trzeciej Drogi (ani kapitalistycznego, ani socjalistycznego). Związane były również z poglądami naukowymi dotyczącymi geopolityki i kwestii rasowej, które odgrywały ważniejszą rolę w faszystowskim ekspansjonizmie i Holokauście niż quasi-religijne namiętności.8

Faszyzm klerykalny

Termin „faszyzm klerykalny” stosowany był w odniesieniu do stronnictw, ruchów i reżimów w szeregu krajów w całej międzywojennej Europie. Główne przykłady, które będą tu rozważane, dotyczą włoskiego faszyzmu i niemieckiego narodowego socjalizmu. Nieco miejsca poświęcę także rozważaniom na temat rumuńskiej Żelaznej Gwardii, ponieważ zasadne jest stwierdzenie, że stanowi ona najlepszy przykład jawnie chrześcijańskiego faszyzmu.  

Benito Mussolini stworzył pierwszy ruch faszystowski w Mediolanie w marcu 1919 roku podczas spotkania eklektycznej grupy aktywistów, których łączył, jak się zdaje, głównie młody wiek i zapał, z jakim celebrowali udział Włoch w I wojnie światowej. Faszyzm zawdzięcza swoją nazwę włoskiemu słowu „fascio”, oznaczającemu w politycznym kontekście „związek” albo „front” (antyczny, rzymski symbol władzy, fasces, nie należał początkowo do ikonografii tego ruchu).9 W 1919 roku ruch faszystowski przyjął program, który zawierał takie rozwiązania jak: wybór Zgromadzenia Narodowego, które miało podjąć decyzję o radykalnej reformie państwa; udział pracowników w zarządzaniu przemysłem; ubezpieczenia dla wszystkich starych i chorych; opodatkowanie kapitału; świeckie szkolnictwo i konfiskata mienia instytucji religijnych. Filippo Marinetti, czołowy artysta futurystyczny i wpływowy członek wczesnego ruchu faszystowskiego, wezwał nawet do wydalenia papieża z Rzymu. (...) Jednakże do czasu Marszu na Rzym w październiku 1922 r., który wyniósł Mussoliniego do władzy, relacje między Kościołem a faszyzmem uległy zdecydowanej poprawie.10

Faszystowski antyklerykalizm został stonowany w celu uzyskania kościelnego poparcia. W niektórych sprawach doszło do zbliżenia pomiędzy katolicyzmem a wyłaniającymi się ruchami faszystowskimi. Jedna z nich miał charakter doktrynalny. Jej źródłem była pochodząca z 1891 roku encyklika Leona XIII Rerum Novarum. Miała ona uporać się z dwojakim świeckim wyzwaniem ze strony liberalnego indywidualizmu i socjalistycznego kolektywizmu poprzez promowanie nowych instytucji społecznych, a w szczególności korporacjonizmu. Choć motywy były bardzo różne, dostarczyło to pretekstu do zbliżenia z ważną grupą wczesnych włoskich faszystów, którzy na faszyzm nawrócili się z syndykalizmu (podczas I wojny światowej raczej nacjonalizm niż rewolucyjny strajk generalny zaczął być postrzegany jako wielki mobilizujący mit). Prawdopodobnie ważniejszymi punktami zbieżności pomiędzy katolicyzmem a faszyzmem byli jednak wspólni wrogowie - w szczególności słabe liberalne państwo i antynacjonalistyczna lewica, która we Włoszech stosowała przemoc jeszcze przed rewolucją bolszewicką. Wielu katolików zaczęło wówczas dostrzegać w faszyzmie nadzieję na pokonanie lewicy i zapewnienie twardszych konserwatywnych rządów w Rzymie (podtrzymując w ten sposób tradycję trasformismo, czyli wcielania rebelianckiego centrum i prawicowych partii do rządzącej koalicji).

Jednak wielu innych katolików twierdziło, że faszyzm jest oparty na niebezpiecznej radykalnej ideologii. Najbardziej wpływowym rzecznikiem tego stanowiska był Don Luigi Sturzo, w 1919 r. założyciel chrześcijańsko-demokratycznej Partito Popolare, który ukuł termin clerico-fascismo/clerico-fascisti (wywiedziony ze starszych pojęć clerico-moderatismo/clerico-moderati). Stosowanej przez faszystów przemocy Sturzo przeciwstawiał to, co postrzegał jako koncyliacyjną naturę rdzennych chrześcijańskich wartości; obawiał się również, że celem faszyzmu jest zniszczenie wszelkiej opozycji, nie tylko lewicy.11

Niektóre wybitne postacie, takie jak konserwatywny arcybiskup Mediolanu Achille Ratti, otwarcie wspierały raczkujący ruch faszystowski. Po tym jak w lutym 1922 r. został on papieżem Piusem XI, otwarcie popierał polityczny zjednoczony front przeciwko lewicy, ganiąc Popolari, którzy chcieli sojuszu z socjalistami i innymi przeciwko gwałtownie rosnącej Partii Faszystowskiej. Niewielka grupa czołowych katolików, skupionych między innymi wokół jezuickiego magazynu La Civiltà Cattolica, twierdziła nawet, że faszyzm dokonał syntezy wartości Popolari, czyniąc ich partię zbędną.

Do 1926 r. Partia Faszystowska (PNF) ustanowiła dyktaturę. Katolicka hierarchia generalnie współuczestniczyła w tym procesie. Po 1922 r. była ona szczególnie wdzięczna za koncesje takie jak wprowadzenie obrzędów religijnych podczas uroczystości państwowych i krzyża do klas szkolnych. W 1929 roku Kościół podpisał upragniony Konkordat i Pakty laterańskie, które unormowały relacje z włoskim państwem (nieuregulowane od czasów zjednoczenia Włoch). Dało to Kościołowi władzę nad społeczeństwem w dziedzinie oświaty. Owo zbliżenie napotkało na sprzeciw ze strony antyklerykalnych elementów w Partii Faszystowskiej, które słusznie postrzegały Kościół jako zasadniczo konserwatywną siłę stojącą na drodze radykalniejszego faszystowskiego państwa totalitarnego i stworzeniu świeckiego „nowego człowieka”. W 1931 r., na szczeblu lokalnym, antyklerykalni faszyści zachęcali do ataków na młodzieżowe centra Azione Cattolica. Jednakże Mussolini gorąco za nie przeprosił, uspokajając wzburzone wody.

Podczas wojny abisyńskiej i hiszpańskiej wojny domowej (którą znamionowały jawne zbrodnie przeciw katolikom i republikanom) Kościół nadal udzielał reżimowi wsparcia, choć historycy spierają się o dokładny zakres i naturę tego „konsensusu”, który generalnie wydaje się być bardziej oparty na pasywnej akceptacji niż na fanatycznym i czynnym poparciu dla duce, nie mówiąc już o coraz bardziej skorumpowanej PNF.

Po 1936 roku w społeczeństwie narastały wątpliwości wobec zbliżenia z nazistowskimi Niemcami, ale obwieszczenie przez Mussoliniego w 1938 roku antysemickich praw wzorowanych na niemieckich nie spowodowało pęknięcia w Kościele. Wcześniej antysemityzm był pomniejszym nurtem w partii, do której należało wielu Żydów. Sam duce przez długi czas miał nawet żydowską kochankę. Wydaje się, że niektórzy spośród radykałów w PNF mieli nadzieję, że nowa polityka może sprowokować konflikt z katolicyzmem, jako że była sprzeczna z jego doktryną powszechnego odkupienia przez chrzest.12 Jeśli tak było, to plan ten zawiódł. W 1937 roku Pius XI wydał encyklikę Mit brennender Sorge (Z głęboką troską), która odnosiła się krytycznie do nazistowskiego kultu rasy i państwa. Jednakże dokument nie dawał żadnych rzeczywistych wskazówek co do tego, jak katolicy powinni zachowywać się w obliczu antysemityzmu (aczkolwiek we Włoszech prześladowania były względnie łagodne, dopóki naziści nie przejęli kontroli nad centrum i północą kraju po 1943 roku). Później także Pius XII (1939-1958) nie zajął publicznie jednoznacznego stanowiska w kwestii antysemityzmu we Włoszech, a w szczególności w kwestii tego, jak odnieść się do rosnącej liczby dowodów, że naziści dopuszczają się ludobójstwa.

Aktywna ostatnio grupa krytyków papieża stanowi część szerszego trendu obecnego w historiografii faszyzmu od lat 60., a polegającego na nadmiernym skupianiu się na Holokauście. Bardziej wyważone odczytanie dokumentów wskazuje, że o ile papież był zdecydowanie wrogi komunistom i czuł się zadomowiony w niemieckiej kulturze, nie był ani pronazistowski, ani nie ignorował losu Żydów.13 Ostatnio ujawnione dokumenty wskazują, że Pius XII napisał pod koniec 1940 roku dwa listy do Giuseppe Palatucciego, biskupa Kampanii, posyłając pieniądze, żeby pomóc Żydom, którzy „cierpieli z powodów rasowych”. Warto odnotować, że nazistowskie władze ostentacyjnie nie wysłały delegacji na intronizację Piusa w 1939 r., co prawdopodobnie odzwierciedliło fakt, że pomógł on w redagowaniu Mit brennender Sorge. Co więcej, po 1939 roku Żydzi nie byli jedynymi ofiarami nazizmu. Choć liczba wymordowanych Żydów jest przerażająca, zginęło znacznie więcej nie-Żydów – wliczając w to wielu katolików prześladowanych przez nazistów we Wschodniej Europie. Watykan, który miał skromny międzynarodowy personel, był bombardowany informacjami o takich zbrodniach. Nawet gdyby papież potępił z całą mocą politykę nazistowską, jest wysoce nieprawdopodobne, by powstrzymałoby to zabijanie. W tych okolicznościach prowadzona przez Piusa polityka powściągliwego sprzeciwu, połączonego z prywatnym zachęcaniem do pomagania Żydom, staje się bardziej zrozumiała

Dzisiejsi krytycy stoją na twardszym gruncie, gdy krytykują historyczne nauki Kościoła katolickiego na temat Żydów.14 W katolicyzmie występowała głęboko zakorzeniona niechęć wobec Żydów, datująca się czasów ewangelii Mateusza z jej przerzucaniem winy za ukrzyżowanie z Rzymian na nikczemnych Żydów. Obrońcy Kościoła katolickiego twierdzą, że historycznie rzecz biorąc był on raczej antyjudaistyczny niż antysemicki, wrogi raczej żydowskiej religii niż Żydom jako rasie. Jest to słuszne w tym sensie, że Żydzi mogli być, i byli, dopuszczani do katolickiej wiary. Niemniej jednak trudno nie uwierzyć, że taka demonizacja judaizmu dopomogła w przetarciu drogi Holokaustowi, w którym znacząca liczba katolików odgrywała prominentną rolę. Jednakże krytycy znowuż formułują przesadne tezy. Wielu katolików we Włoszech pomogło Żydom przetrwać – ponad 80% z nich uniknęło Holokaustu. Nawet w Niemczech relacje pomiędzy nazistami a katolikami były bardzo skomplikowane.

W przeciwieństwie do wczesnego włoskiego faszyzmu, programy Partii Nazistowskiej broniły praw Kościołów chrześcijańskich. Takie zapewnienia były powtarzane przez nazistowskich przywódców. Na przykład Joseph Goebbels (były katolik), w 1926 roku zapewniał tłum, że naziści stworzą nową Rzeszę, w której prawdziwe chrześcijaństwo będzie się czuło jak w swoim w domu. Tak jak włoscy faszyści, naziści nienawidzili przede wszystkim ateistycznego marksizmu – choć sami mieli antykapitalistyczne skłonności, które po części były związane z utożsamianiem sektora biznesowego i finansowego z Żydami. Jednakże początkowo naziści przekonali niewielu katolików. Przed 1930 r. nazizm był pomniejszą siłą w niemieckiej polityce: w wyborach w 1928, prawie 10 lat po założeniu partii, uzyskała ona poparcie zaledwie około 2 procent wyborców. Partia była nacjonalistyczna i rasistowska, co odstręczało Kościół katolicki, który nacjonalizm skłonny był kojarzyć z ekspansjonistycznym protestanckim państwem pruskim w XIX wieku. W rezultacie katolicka hierarchia otwarcie wygłaszała kazania przeciwko nazistom.15

Po dojściu Hitlera do władzy w styczniu 1933 r., papieski Sekretarz Stanu, kardynał Eugenio Pacelli, wynegocjował z nowym reżimem konkordat. Pacelli miał później stać się Piusem XII, a krytycy posługiwali się tym faktem jako częścią argumentacji oskarżającej go o nazistowskie sympatie. Jednakże starania o ustanowienie wyraźnych zasad w relacjach pomiędzy państwem a katolikami były normalną praktyką Stolicy Apostolskiej. Hitler, między innymi, zgodził się dać katolickim uczniom więcej szkół i nauczycieli. W zamian za to Pacelli skutecznie zachęcił chrześcijańsko-demokratyczną Partię Centrum do rozwiązania się i zaakceptowania nazistowskiej dyktatury. Pacellego trudno uznać za liberalnego demokratę, ale jest wysoce nieprawdopodobne, by naziści tolerowali dalszą egzystencję Partii Centrum w Niemczech, gdzie wszystkie inne partie zostały zakazane. W późniejszych latach zarówno Pacelli, jak i lokalni katoliccy przywódcy, wielokrotnie protestowali przeciwko niektórym aspektom polityki nazistów. Z najlepiej znanym przykładem wspomnianego sprzeciwu mieliśmy do czynienia, gdy hrabia von Galen, Biskup Münster, wystąpił w 1940 r. przeciw programowi „eutanazji”.16 Jednakże były także ważne obszary, w szczególności antykomunizm, na których zainteresowania nazistów i kościoła zbiegały się. Warto w tym kontekście odnotować, że Galen w pełni poparł „krucjatę” przeciw bolszewizmowi podjętą w 1941 roku. Nie rozciągnął również swego protestu na kwestię traktowania Żydów.

Pacelli pod wieloma względami reprezentował główny, umiarkowany nurt w niemieckim katolicyzmie. Nie popierał małych grup realizujących nieustępliwe formy sprzeciwu, które od czasu do czasu prowadziły do prześladowań i aresztowań wśród księży i zakonnic. Z drugiej strony z pewnością nie podzielał poglądów równie małej grupy katolickich duchownych, którzy wierzyli, że możliwa jest synteza katolicyzmu z nazizmem. Choć bardziej obawiał się komunizmu, Pacelli/Pius XII postrzegał nazizm jako poważne zagrożenie dla Kościoła.

Prawdopodobnie najlepszym przykładem takiego symbiotycznego stanowiska był biskup Aloys Hudal, który otwarcie określał się jako „klerykalny faszysta”. Hudal był autorem książki opublikowanej w 1936 r., zatytułowanej Die Grundlagen des Nationalsozialismus: eine ideengeschichtliche Untersuchung (Podstawy narodowego socjalizmu…). Utrzymywał w niej, że budzące największy sprzeciw doktryny niektórych nazistów, mianowicie rasizm i totalitaryzm, były francuskiego i włoskiego pochodzenia i wywodziły się w szczególności z pism Artura de Gobineau i Niccolo Machiavellego. Dowodził ponadto, że większość nazistów broniła chrześcijaństwa i twierdził, że obowiązkiem katolików jest współpracować z głównym nurtem nazizmu, by utrzymać w ryzach radykalnych antychrześcijańskich nazistów, takich jak poganin Arthur Rosenberg, którego książka Mit dwudziestego wieku na nazistowskiej liście bestsellerów ustępowała miejsca tylko Mein Kampf, ale którego wpływy w wyższych szeregach partyjnych były minimalne.17

Katolicyzm był w owym czasie w Niemczech drugą pod względem wielkości religią. Protestantyzm był wyznaniem około dwóch trzecich spośród owych 90% Niemców, którzy w latach 30. XX wieku deklarowali się jako członkowie jakiegoś kościoła. Podczas gdy Hitler postrzegał Kościół katolicki jako zasadniczo antynarodowy, wierzył, że kościoły protestanckie będą popierać germanizm – choć uważał, że większość protestantów nie dostrzegała skali żydowskiego zagrożenia, pomimo że antyżydowskie sentymenty odgrywały historycznie ważną rolę w niemieckim protestantyzmie.18 Dlatego też na początku 1933 r. wierzył on, że Gleichschaltung z kościołami protestanckimi jest realny. Jednakże w ramach kościołów protestanckich było relatywnie mało takich, którzy naprawdę wierzyli, że światopoglądy chrześcijaństwa i nazizmu mogłyby stworzyć harmonijną całość.

Biorąc pod uwagę poglądy na temat relacji między religią a politycznym nacjonalizmem, w kościele protestanckim były trzy główne nurty. Zdecydowanie największy, konserwatywny nurt kościoła luterańskiego bronił kościelnej autonomii i był w głównej mierze apolityczny. Grupy wyznaniowe były chętniejsze do politycznego demonstrowania swych “narodowych” sentymentów a pastorzy często udzielali silnego wsparcia rosnącemu w siłę nazizmowi bezpośrednio przed 1933 r. (często łącząc je z innymi kwestiami, takimi jak antymarksizm i obrona rodziny, która przemawiała szczególnie do kobiet).19 Istniały ponadto różne małe, radykalne grupy, które wierzyły, że odrodzenie Kościoła i Niemiec mogłoby nadejść przez syntezę religii z nazizmem.20 Jedna z tych radykalnych grup, tak zwani Niemieccy Chrześcijanie, stylizowała się na “szturmowców Chrystusa”. Mieliśmy tu do czynienia z odniesieniami nie tylko do nazizmu. Chodziło również o szturmowców z I wojny światowej, elitarną grupę uderzeniową złożoną z żołnierzy wywodzących się ze wszystkich klas, którzy nosili srebrny emblemat Trupiej Czaszki, uprzednio zarezerwowany dla arystokratycznej kawalerii. Niemieckich Chrześcijan do nazistów przyciągał nie tylko nacjonalizm. Postrzegali ich również jako partię, która przeniosła politykę do ludu, podczas gdy istniejące kościoły były zbytnio zdominowane przez wyniosły i zimny język arystokracji i burżuazji.

Naziści starali się osłabić bardziej konserwatywne grupy przez wyznaczenie w 1933 r. na Biskupa Rzeszy Ludwiga Müllera, który był znany ze swoich antysemickich poglądów i poparcia dla ideologii krwi i ziemi. Co więcej, tworząca wspólny front z nazistami ewangelicka organizacja Niemieckich Chrześcijan zdobyła większość dwóch trzecich miejsc w kościelnych wyborach w 1933 r. Ale wtedy radykałowie przecenili swoje wpływy, proponując usunięcie z Biblii całego (żydowskiego) Starego Testamentu. Nawet przedtem protestanci głównego nurtu dowodzili, że polityka „rasy i krwi” nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem i jest raczej formą trybalizmu niż religią. Po styczniu 1933 r. nasiliły się również lęki, że nazizm zbytnio ingeruje w sferę religii. Wpływowi krytycy, którzy przedstawiali takie poglądy zbyt otwarcie, np. Martin Niemöller i Dietrich Bonhoeffer, ryzykowali prześladowania, uwięzienie, lub nawet śmierć. Ale obawy przed szerzej rozprzestrzenionym oporem oznaczały, że po pierwszych miesiącach 1933 r. naziści nie poczynili większych wysiłków, by osiągnąć Gleichshaltung z protestantyzmem.21 Większość nazistowskich przywódców uświadamiała sobie, że otwarta konfrontacja z kościołami stwarzała ryzyko odstręczenia opinii publicznej. Tak jak we Włoszech, zagadnienie to jest przedmiotem pewnych kontrowersji wśród historyków, ale generalnie wydaje się, że Niemcy po 1933 r. stali się w przeważającej mierze ulegli, a „consensus” był wspierany przez państwowy terror, zakrojony dużo szerzej niż we Włoszech.

Dyskusja nad pojęciem „klerykalnego faszyzmu” wymaga również wzięcia pod uwagę tych form faszyzmu, które jawnie i szczerze wspierały religijne poglądy. Zazwyczaj pojawiały się one w społeczeństwach w przeważającej mierze chłopskich, gdzie poza radykalną lewicą było niewiele miejsca dla partii nie manifestujących religijności. Zapewne najlepszym przykładem tej formy faszyzmu była rumuńska Żelazna Gwardia, której przywódca, Codreanu, wzywał do stworzenia „narodowo-chrześcijańskiego socjalizmu”.22 Jednym z czołowych intelektualistów wspierających tą grupę był Mircea Eliade, który w późniejszych latach stał się światowej sławy badaczem religii. W 1937 r. napisał on, że: „najwyższym celem legionowej rewolucji jest – jak powiedział Kapitan – zbawienie ludu i pojednanie Rumunów z Bogiem.23 Codreanu, który skromnie określał się jako “Kapitan”, swą kampanię prowadził, wjeżdżając do kolejnych wiosek na białym koniu. Następnie klękał i modlił się, zaklinając się przed Bogiem, że walka o dobro kraju jest święta i że on sam jest wcieleniem Michała Archanioła. Członkowie Żelaznej Gwardii często nosili biały krzyż na swym zielonym mundurze; czasami nosili również swastyki.

Pośród aktywistów występował silny kult poświęcenia, w skład którego wchodziło pragnienie, by umrzeć za sprawę. W istocie dwóch spośród przywódców Gwardii miało umrzeć w hiszpańskiej wojnie domowej walcząc z „bolszewizmem”.

Wielu prawosławnych duchownych pociągała nie tyle sama religijność Gwardii, co fakt posiadania wspólnych wrogów. Tych można było znaleźć nie tylko na lewicy, wliczając w to zewnętrzne zagrożenie ze strony ZSRR. Rumunia była beneficjentem traktatów pokojowych zawartych po I wojnie światowej. W kraju istniały liczne mniejszości narodowe, a wśród nich powszechnie nielubiani Żydzi i katoliccy Węgrzy. Występowało wspólne pragnienie, by stworzyć silne państwo, które albo wyeliminuje te mniejszości, albo skłoni je do przyłączenia się do stanowiącego całość narodu. Pewne elementy w ramach Kościoła prawosławnego pociągały reformatorskie plany Gwardii, obejmujące m.in. stworzenie pewnej formy lokalnej chłopskiej demokracji i narodowy korporacjonizm. Kościół traktował je jako zabezpieczenie przeciw obietnicom lewicy. Jednakże na przestrzeni lat 30. Codreanu coraz bardziej oddalał się od swojego wczesnego radykalizmu, kładąc w zamian za to nacisk na odrodzenie niejasno definiowanego „nowego człowieka” i konserwatywny mistycyzm.

To ostatnie pokazuje, że włączenie Żelaznej Gwardii do radykalnego faszystowskiego Panteonu jest problematyczne. Niemniej jednak, ogólnie rzecz biorąc, używanie terminu “klerykalny faszyzm” wydaje się w tym kontekście dużo bardziej właściwe niż w Niemczech i we Włoszech, gdzie tylko niewielu było „klerykalnymi faszystami” z prawdziwego zdarzenia, a nie „klerykalnymi sympatykami” lub „klerykalnymi oportunistami.”


Koniec części pierwszej




1. Trzecie zagadnienie dotyczy “islamofaszyzmu” i zakresu, w jakim prawomocne jest dokonywanie paraleli pomiędzy islamem a faszyzmem. Niektórzy stawiali ten znak równości, choć w odwrotnym kierunku, jeszcze w latach 30. Na przykład Carl Jung powiedział w 1939 r. o Adolfie Hitlerze: „On jest jak Mahomet. Emocje w Niemczech są islamskie – wojownicze i islamskie. Oni wszyscy są pijani dzikim bogiem”. C. Jung, The Collected Works of C.G. Jung, Vol. 10 (Princeton: Princeton University Press, 1970), s. 281. Wraz z umacnianiem się islamskiego „fundamentalizmu” po latach 70. minionego stulecia dyskusja o takich powiązaniach pojawiła się na nowo. Patrz np.: W. Laqueur, Fascism, Past, Present and Future (New York: Oxford University Press, 1995), gdzie Laqueur przedstawia islamskich fundamentalistów jako nową formę “klerykalnego faszyzmu”. Po 11 września 2001 r. debata na ten temat wyszła daleko poza granice akademii, gdy prezydent George Bush utrzymywał, że Al-Kaida i jej zwolennicy „podążają ścieżką faszyzmu, nazizmu i totalitaryzmu”. Congressional Record (House), 20 September 2001. Jednakże systematyczne porównanie islamu i faszyzmu wymaga podniesienia rozległych kwestii wykraczających poza zakres tego artykułu.

2 H.R. Trevor-Roper, 'The Phenomenon of Fascism', w: S. Woolf (ed.), Fascism in Europe (London: Methuen, 1981), szczególnie s.26.

3 Na temat niedawnych krytyk kościoła rzymskokatolickiego w kwestiach antysemityzmu i Holocaustu patrz: J. Cornwell, Hitler’s Pope. The Secret History of Pius XII (London: Viking, 1999), D.J. Goldhagen, A Moral Reckoning. The Role of the Roman Catholic Church in the Holocaust and its Unfulfilled Duty of Repair (Boston: Little Brown, 2002], D.I. Kertzer, The Unholy War: the Vatican's Role in the Rise of Modern anti-Semitism (London: Macmillan, 2001) i S. Zuccotti, Under His Very Windows: the Vatican and the Holocaust in Italy (New Haven: Yale University Press, 2000).

4Patrz szczególnie: E. Voegelin, Political Religions (Lewiston, N.Y.: E. Mellen Press, 1986; 1st German ed. 1938). Patrz też: P.F. Drucker, The End of Economic Man (London: William Heinemann, 1939).

5 Np.: M. Burleigh, The Third Reich (London: Macmillan, 2000) i E. Gentile, The Sacralization of Politics in Fascist Italy (Cambridge, Ma.: Harvard University Press, 1996). Bardziej analityczne prezentacje znaleźć można w: M. Burleigh, 'National Socialism as a Political Religion', Totalitarian Movements and Political Religions 1/2 (2000), ss.1-26, and E. Gentile, 'The Sacralization of Politics: Definitions, Interpretations and Reflections on the Question of Secular Religion and Totalitarianism', Totalitarian Movements and Political Religions 1/1 (2000), ss.18-5

6 Burleigh, The Third Reich, ss.8-9.

7 Por.: R. Griffin, The Nature of Fascism (London: Pinter, 1991), szczególnie s.196, z R. Griffin, 'The Palingenetic Political Community: Rethinking the Legitimation of Totalitarian Regimes in Inter-War Europe', Totalitarian Movements and Political Religions 2/2 (2002), ss.24-43.

8 Ograniczenia objętości oznaczają, że nie mogę w pełni rozwinąć moich poglądów na temat natury faszystowskiej ideologii, a w szczególności potrzeby postrzegania jej raczej w ramach elastycznej “matrycy” niż bardziej esencjalistycznego i statycznego „minimum”. Moje poglądy na ten temat znaleźć można w: R. Eatwell, 'Towards a New Model of Generic Fascism', Journal of Theoretical Politics 4/2 (1992), ss.161-194; R. Eatwell, ‘On Defining the “Fascist Minimum”: the Centrality of Ideology’, Journal of Political Ideologies 1/3 (1996), ss.303-19; oraz R. Eatwell, 'On Defining Generic Fascism: the Fascist Minimum and the Fascist Matrix' (po niemiecku) w: U. Backes (ed.), Rechsextreme Ideologien im 20 und 21 Jahhundert (Cologne: Bohlau Verlag, 2003).

9 Na temat wczesnego faszyzmu patrz: A. Lytteleton, The Seizure of Power. Fascism in Italy, 1919-1929 (London: Weidenfeld and Nicolson, 1987).

10 Patrz szczególnie: D.A. Binchy, L">Church and State in Fascist Italy (London: Oxford University Press, 1970), J.F. Pollard, The Vatican and Italian Fascism, 1929-1932 (Cambridge: Cambridge University Press, 1983), i R.A. Webster, The Cross and the Fasces (Stanford: Stanford University Press, 1960).

11 Na temat rozbieżności opinii w partii patrz: J.N. Molony, The Emergence of Political Catholicism in Italy: ‘Partito Popolare’ 1919-1926 (London: Croom Helm, 1977). Zainteresowanych sympatyzującą pracą na temat Partii Ludowej odsyłam do: G. De Rosa, Il partito popolare italiano (Bari: Laterza, 1966).

12 Na temat faszystowsko-żydowskich relacji patrz: M. Michaelis, Mussolini and the Jews (Oxford; Oxford University press, 1978), A. Stille, Benevolence and Betrayal. Five Jewish Families under Fascism (London: Cape, 1992), i S. Zuccotti, The Italians and the Holocaust (New York: Basic Books, 1987).

13. Najbardziej wyważony opis zagadnienia znaleźć można w: J. Rychlak, Hitler, the War and the Pope (Huntington, In.: Our Sunday Visitor Books, 2000). Obronę Piusa XII znaleźć można w: P. Blet, Pius XII and the Second World War: According to the Archives of the Vatican (New York: Paulist Press, 1999).

14 Patrz szczególnie: Goldhagen, op. cit., i Kertzer, op. cit.

15. Ogólne opracowanie na temat kościołów pod rządami nazistów to: K. Scholder, The Churches and the Third Reich, 2 vols. (London: SCM Press, 1987).

16. Na temat programu eutanazji I katolickiej opozycji patrz: M. Burleigh, W. Wippermann, The Racial State. Germany 1933-1945 (Cambridge: Cambridge University Press, 1991), szczególnie s.152 i następne.

17. A. Rosenberg, The Myth of the Twentieth Century (Noontide Press, Torrance Ca., 1982; oryginalne niemieckie wydanie 1930).

18. A. Hitler, Mein Kampf (London: Hutchinson, 1969; pierwsze niemieckie wydanie 1925), szczególnie s.100 i 103.

19. Patrz: C. Koonz, Mothers in the Fatherland: Women, the Family and Nazi Politics (London: Cape, 1987).

20. D.L. Bergen, Twisted Cross: the German Christian Movement in the Third Reich (Chapel Hill: University of North Carolina Press, 1996). Patrz też: K. Poewe, 'The Spell of National Socialism. The Berlin Mission's Opposition to, and Compromise with, the Völkisch Movement and National Socialism: Knak, Braun, Weichert', w: U. Van der Heyden, J. Becher (eds), Mission und Gewalt (Stuttgart: Fran Steiner Verlag, 2000), i D. Sikkink, M. Regnerus, 'For God and the Fatherland: Protestant Symbolic Worlds and the Rise of German National Socialism', w: C. Smith (ed.), Disruptive Religion. The Force of Faith in Social Movements (New York: Routledge, 1996).

21. Na temat ogólniej ujętego oporu wobec Hitlera patrz: P. Hoffman, German Resistance to Hitler (Cambridge, Ma.: Harvard University Press, 1988), I. Kershaw, Popular Opinion and Political Dissent in the Third Reich. Bavaria 1933-45 (Oxford: Oxford University Press, 1983), i D. Peukert, Inside Nazi Germany. Conformity and Opposition in Daily Life (London: Batsford, 1987).

22. C. Codreanu, La Garde de Fer (Paris: Editions Prométhée, 1938), s.19. Na temat Żelaznej Gwardii patrz: R. Ioanid, The Sword of Archangel (New York: Columbia University Press, 1990).

23>. Cytowane w: L. Volovici, Nationalist Ideology and anti-Semitism. The Case of Romanian Intellectuals in the 1930s (Oxford: Pergamon, 1991), s.85 (kursywa w oryginale).







Racje - strona główna
Strona "Sapere Aude"
Symptoma
Symptoma