Tajemnice wezyra Fefi

Wśród archeologów panowała opinia, że nie warto kopać po zachodniej stronie piramidy Dżesera. Polscy badacze byli przeciwnego zdania. Okazało się, że to oni mieli rację. Miejscowość nosząca dziś nazwę Sakkara oddalona jest o 30 kilometrów od Kairu. Swą sławę zawdzięcza przede wszystkim pierwszej w dziejach Egiptu kamiennej piramidzie, zwanej schodkową, wzniesionej przez Imhotepa dla faraona Dżesera. Sakkara była przez wieki nekropolą pobliskiego miasta Memfis, jednej ze stolic starożytnego Egiptu. Oprócz kompleksu budowli sakralnych otaczających piramidę Dżesera znajdują się tu setki innych zabytków, toteż Sakkara od dawna była terenem intensywnych badań wykopaliskowych, prowadzonych przez misje z różnych krajów. Wydawało się, że niewiele zostało tu do odkrycia. A jednak polscy archeologowie pokazali, że jest inaczej.

Na zachód od piramidy

W roku 1987 do Sakkary wybrało się trzech polskich archeologów: Karol Myśliwiec, Franciszek Pawlicki i Maciej Witkowski. Ich zamiarem było znalezienie miejsca, gdzie misja polska mogłaby rozpocząć wykopaliska na stanowisku z epoki faraońskiej, dotąd bowiem Polacy eksplorowali w Egipcie niemal wyłącznie stanowiska należące do okresu grecko-rzymskiego. - Stanęliśmy po zachodniej stronie piramidy Dżesera - opowiada prof. Myśliwiec - popatrzyliśmy na siebie i stwierdziliśmy ze zdziwieniem, że nikt nie prowadził tu dotąd wykopalisk. A przecież w starożytnym Egipcie właśnie stronę zachodnią uważano za najświętszą - za krainę zmarłych. Nekropole istniały po zachodniej stronie miast i osoby najważniejsze zawsze były chowane na honorowym miejscu - po stronie zachodniej. Wobec tego wydawało się niemożliwe, żeby piramida Dżesera miała po swojej zachodniej stronie wyłącznie kamieniołomy czy śmietnisko - jak uważali niektórzy wybitni pracujący tu wcześniej archeologowie. Postanowiliśmy, że prędzej czy później Polska będzie tu prowadziła wykopaliska. Wystąpiliśmy więc do Egipskiej Służby Starożytności o zezwolenie na przeprowadzenie badań powierzchniowych i sondaży.

Do sondaży wybrano trzy miejsca:

1) na przedłużeniu osi piramidy Dżesera;

2) na przeciwległym zboczu depresji znajdującej się po zachodniej stronie piramidy - dla sprawdzenia, czy rozciągające się tam wzniesienie jest naturalną formacją geologiczną, czy też kryje w sobie mastabę (grobowiec);

3) w pobliżu grobowca Ptah-hote- pa, w północnej części badanego obszaru. Okazało się, że każde z tych miejsc zawiera pozostałości grobowców z różnych okresów!

Mur grobowca

Kiedy patrzy się na miejsce polskich wykopalisk z daleka, wygląda ono dość niepozornie: niewielki kawałek muru odsłonięty w nie kończącej się połaci piasku, nad którą góruje wznoszący się nieco dalej masyw piramidy Dżesera. Tłumek arabskich robotników wynoszących ziemię wypełnia niewielką przestrzeń przed grobowcem. Kiedy znikają na sygnał o końcu pracy, można spokojnie obejrzeć hieroglify pokrywające odsłonięty fragment fasady i malowany relief zdobiący wąskie wejście do ciemnego pomieszczenia. Wchodząc do wnętrza trzeba uważać, by nie dotykać ścian, tynk z farbą podatny jest bowiem na uszkodzenia. We wnętrzu, w świetle latarki, ponad nie usuniętymi jeszcze całkiem zwałami ziemi, widać na ścianach wspaniałe barwne obrazy, ukazujące fragmenty świata, który istniał ponad cztery tysiące lat temu. - Tu właśnie, w miejscu pierwszego sondażu - mówi prof. Myśliwiec, kierujący polsko-egipską misją działającą w Sakkarze z ramienia Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego - zobaczyliśmy biegnący z północy na południe mur, którego konstrukcja wskazywała na okres archaiczny (dwie pierwsze dynastie faraonów, około 2800-2700 p.n.e.). Przypuszczaliśmy wtedy, że to może jeden z murów otaczających piramidę Dżesera. Sondaż po drugiej stronie depresji pozwolił odsłonić szyb grobu z czasów tzw. Starego Państwa, okazało się więc od razu, że wzgórze na przeciwko kryje mastabę z tego okresu. W trzecim sondażu, po stronie północnej, Polacy odkryli - na niewielkim obszarze - wejścia do dziesięciu szybów z Okresu Późnego (1085-332 p.n.e.). Niektóre z nich kończyły się na głębokości około 2 metrów, inne prowadziły dalej w głąb. Te wstępne wyniki upewniły badaczy, że teren po zachodniej stronie piramidy Dżesera okazał się ważną częścią sakkaryjskiego cmentarzyska, które funkcjonowało od czasów najdawniejszych (epoka archaiczna) po czasy chrześcijańskie (na południe od piramidy Dżesera znajdował się tu w epoce bizantyńskiej ważny klasztor św. Jeremiasza, a wcześni chrześcijanie chowali w tej okolicy swoich zmarłych).

Dziewięć lat przerwy

Niestety, tak owocnie zapowiadające się wykopaliska musiały zostać przerwane na dziewięć lat z bardzo prozaicznego powodu. Misji nie było stać na zbudowanie magazynu mającego zabezpieczyć ewentualne znaleziska przed złodziejami. Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwer-sytetu Warszawskiego mogło liczyć jedynie w skromnym zakresie na ówczesne ministerstwo szkolnictwa, a o sponsorach prywatnych w roku 1987 w ogóle jeszcze nie było mowy. Na szczęście w ciągu tych lat nie pojawili się inni kandydaci do prowadzenia w tym miejscu wykopalisk, choć Japończycy i Anglicy podjęli szybko badania na pobliskich, przylegających do polskiej koncesji terenach.

Powrót do Sakkary

Polscy archeologowie mogli wrócić do Sakkary dopiero w roku 1996 - w ramach wspólnej misji polsko-egipskiej. Współpraca polega na tym, że strona polska pokrywa wszelkie koszty związane z samymi wykopaliskami, ich dokumentacją i publikacją oraz konserwacją odkrytych zabytków, a egipska oferuje miejsce w swoich magazynach na znalezione zabytki. Po ponownym rozpoczęciu wykopalisk, w roku 1996, spośród trzech sondaży wykonanych przed dziewięciu laty zdecydowano się na podjęcie dalszej pracy w miejscu pierwszego - najbliższego piramidy Dżesera. Już pierwsze godziny wykopalisk przyniosły rewelację: archaiczny mur biegnący równolegle do piramidy Dżesera skręcał niespodziewanie w jej kierunku i to tuż za brzegiem poprzedniego wykopu. Stało się jasne, że nie otacza on okręgu piramidy, lecz dziedziniec wcześniejszego grobowca królewskiego.

Ten, który kocha swojego pana

Wyłaniająca się dziś z piasku fasa-da grobowca, pokryta hieroglifami, wzniesiona została na rozkaz wezyra (tym tureckim terminem egiptolodzy określają najwyższy urząd na dworze faraona), który nosił imię Mer-ef-neb-ef, czyli „Ten, który kocha swojego pana”. Ale miał on też dwa inne imiona, które od- czytać można pośród odsłonię- tych hieroglifów. Jego drugie (tzw. piękne) imię brzmiało Fefi. Jest to zapewne paralela do imienia ówczesnego faraona - Pepi. Piękne imię było czymś w rodzaju przydomka. Wezyr Fefi miał też trzecie imię - wypisano je na nadprożu - brzmiące Anch-Unis (czyli „Niech żyje król Unis”). Ponieważ, jak z tego wynika, wezyr był kapłanem od- powiedzialnym za pośmiertny kult króla Unisa (ostatniego władcy V dynastii) w jego pobliskiej pi- ramidzie - pewne jest, że on sam żył w okresie Starego Państwa (2686-2181 p.n.e.).

Grobowiec królewski?

Odsłonięty fragment budowli jest zatem fasadą mastaby wykutej w skale w okresie Starego Państwa (liczy więc sobie czterdzieści kilka wieków). Zanim ukazała się ona oczom archeologów, odkryto dziedziniec naziemnej części grobowca, do którego wnętrza na razie nie dotarto. Kształt muru, rodzaj znalezionej obok ceramiki i inne elementy wskazują, że może to być grobowiec królewski z okresu II dynastii. To zapewne do niego należy głęboki szyb widoczny z tyłu za murem odsłoniętej już mastaby wezyra Fefi. Szyb ten spenetrowano dotychczas do głębokości siedmiu metrów, ale jest on znacznie głębszy. Wobec tego musiano przerwać na razie jego eksplorację i skoncentrować się na późniejszym grobowcu wezyra Fefi. Szyb, sądząc po konstrukcji, pochodzi prawdopodobnie z czasów II albo III dynastii. Byłby to zatem szyb należący do grobowca albo któregoś z królów II dynastii, albo - jeśli zbudowano go w okresie III dynastii - należy do grobowca jakiejś wysoko postawionej osobistości związanej z samym królem - Dżeserem, którego piramida wznosi się kilkaset metrów dalej. Powstaje zatem pytanie:

Czy jest to grobowiec Imhotepa?

Imhotep był nadwornym architektem króla Dżesera. To on zaprojektował kompleks jego piramidy, a był pierwszym człowiekiem, który odważył się wznieść taką budowlę. Postać tę można uznać za ważną dla dziejów całej ludzkości, gdyż to właśnie Imhotep uznany być może za twórcę monumentalnej architektury kamiennej. Był również mędrcem i uczonym. Zajmował się medycyną. W wiekach późniejszych oddawano mu cześć boską, a Grecy utożsamili go ze swoim bogiem-uzdrowicielem Asklepiosem. - Jestem głęboko przekonany - mówi prof. Myśliwiec - że Imhotep jest pochowany gdzieś tu, po zachodniej stronie piramidy Dżesera, w tym szeregu grobów, które tu właśnie będziemy odkrywali. Jeśli więc nie dokładnie w tym miejscu, to gdzieś w pobliżu jego grób niemal na pewno się znajduje i wcześniej czy później do niego dotrzemy. Na razie musimy się zadowolić grobem z okresu II dynastii, którego właściciela jeszcze nie znamy, oraz grobem wezyra Fefi.

Wezyr Fefi zagarnia grób króla

Z dotychczasowych badań wynika, że właściciel późniejszego grobu wykorzystał (czy też - jak mówią egiptologowie - uzurpował) grób wcześniejszy. Widać, że podwórze starszego grobu, wykute w skale i otoczone murem, zostało zniszczone we wschodniej części i wykuto tam wnękę o głębokości około 1,5 metra, która miała stanowić poszerzone wejście do późniejszego grobowca. We wschodniej części pierwotnego podwórza wykuto w skale fasadę nowego grobowca oraz jedno pomieszczenie, ozdobione potem wspaniałymi malowidłami. Ten nowy grób - należący do wezyra Fefi - nie został jednak, jak się zdaje, ukończony. Widoczna po stronie południowej nisza to tzw. ślepe wrota, czyli miejsce, przez które zmarły wychodził do świata żywych, aby spożywać ofiary. Te wrota nie zostały nigdy ukończone - prawdopodobnie dlatego, że skała w tym miejscu okazała się zbyt krucha. Powstaje więc pytanie: czy wezyr Fefi został tu kiedykolwiek pochowany? Być może nie - jeśli prace przy grobowcu porzucono. Ale możliwe jest także, że to, co dotychczas odsłonięto, jest jedynie bocznym pomieszczeniem olbrzymiego grobowca, który znajduje się na ra- zie pod piaskiem - bliżej piramidy Dżesera. Wyjaśnią to następne sezony wykopaliskowe. Hieroglify Napisy hieroglificzne pokrywające fasadę są albo wykute bezpośrednio w skale, albo wykonane w warstwie gipsu, którym skałę pokryto. Jest to więc materia bardzo krucha i wymagająca specjalnych zabiegów konserwatorskich i wielkich nakładów - to praca na wiele miesięcy. Forma inskrypcji jest bardzo zróżnicowana, również pod względem kolorystycznym. Niektóre z nich biegną poziomo, inne układają się w pionowe pasy. Jedne wykonane są w reliefie wklęsłym i wypełnione niebieską farbą (nadproże), inne - umieszczone poniżej - są wypukłe i pokryte różnymi kolorami. Te ostatnie wyłaniają się z niebieskiego tła. Dziś poszarzałe i wyblakłe, gdzieniegdzie ukruszone, napisy te stanowiły kiedyś niezwykle barwną i bogatą oprawę fasady grobowca. Malowidła Do wnętrza dostać się można przez wąskie drzwi. Trzeba przy tym uważać, by nie dotknąć pokrywających wejścia barwnych reliefów (hieroglifów i postaci ludzkich), gdyż tynk jest bardzo wrażliwy i osypuje się pod najlżejszym dotknięciem. Ciemne wnętrze wypełnione jest jeszcze do znacznej wysokości gruzem, ale na ścianach widać już odsłonięte malowidła, których żywe kolory zaskakują - w końcu położone zostały ręką malarza ponad cztery tysiące lat temu. Malowidła są typowe dla okresu Starego Państwa. W środku grobowca znajduje się przegląd całego repertuaru przedstawień znanych z mastab wielkich dostojników z okresu V i VI dynastii. Można sobie wyobrazić, że artysta rozłożył tutaj przed sobą kilkadziesiąt papirusów ze schematami rysunków, które wykorzystywał już wiele razy w innych grobowcach, i przyjrzawszy się rozmiarom pomieszczenia (6 na 3 m) wybrał odpowiednie sceny, a następnie przeniósł je na ścianę. Na ścianach grobowca mamy więc wybór z jakiejś księgi motywów grobowych używanej w okresie Starego Państwa. Tuż po odkryciu malowidła i reliefy zostały wstępnie zabezpieczone przez Ewę Parandowską, mającą wielkie doświadczenie w konserwacji zabytków w Egipcie. W następnej kampanii do Sakkary wyruszy cała ekipa polskich konserwatorów, którzy dokończą tę pracę, zabezpieczając zabytki na wiele lat.

Dary dla zmarłego

Malowidła przedstawiają wezyra Fefi i jego liczne małżonki (miał ich prawdopodobnie pięć) oraz ofiarników niosących ofiary. Na ścianie po prawej stronie, zaraz przy wejściu, zachowała się obszerna lista ofiar (w tym samym grobie jest jeszcze druga taka lista). Wylicza się tu dokładnie, jakie naczynia z jaką zawartością oraz jaka żywność i w jakiej ilości była tutaj składana. We wnętrzu jest dwoje ślepych kamiennych wrót, przez które zmarły miał przybywać, by konsumować wszystkie te ofiary. Pośród malowideł jest też dużo scen ukazujących życie prywatne, na przykład miniatura sceny polowania w sitowiu - scena taka, znacznie większych rozmiarów, znajduje się w pobliskiej mastabie dostojnika Ti i jest reprodukowana w prawie wszystkich podręcznikach sztuki egipskiej. Na innych przedstawieniach rzemieślnicy wykonują naszyjniki, tancerki tańczą, a harfistki grają podczas jakiegoś święta. Podobne sceny, przedstawiające życie prywatne, znamy też z innych grobowców okresu Starego Państwa.

Ta, która kocha życie

Szczególnie piękne przedstawienia zdobią boczne ściany wejścia do grobowca. Zachowały one do dziś świeże barwy. Po jednej stronie wejścia zmarły stoi wraz ze swą małżonką, po drugiej towarzyszy im również syn (znacznie mniejszych rozmiarów). Z hieroglificznego napisu poznajemy imię syna, który - podobnie jak ojciec - nazywa się Fefi. Ojciec miał trzy imiona, wśród nich wspomniane już „piękne imię”, czyli przydomek. Imię jego przypuszczalnej małżonki brzmiało Mer-es-anch („Ta, która kocha życie”).

Znaczenie odkrycia

Imię wezyra, zachowane na ścianach grobowca, było dotąd nieznane. Już samo jego odnalezienie stanowi doniosłe odkrycie, dotąd bowiem wydawało się, że znamy już prawie wszystkie imiona dostojników z okresu Starego Państwa. Warto przypomnieć, że wezyr był kimś w rodzaju prezesa rady ministrów, a więc pierwszą osobą po królu. Odkrycie grobowca tak ważnej osobistości po zachodniej stronie piramidy Dżesera pozwala przypuszczać, że znajduje się on w nie odsłoniętym dotychczas szeregu innych grobowców - jakby w staroegipskiej alei zasłużonych, biegnącej równolegle do boku piramidy.

Stwarza to nadzieję na dalsze odkrycia, odsłaniające nie znane nam dotąd karty historii politycznej Egiptu z końca Starego Państwa, a może także z okresu wcześniejszego (na co wskazują pozostałości konstrukcji z czasów II dynastii). Odsłonięte inskrypcje mają wielkie znaczenie dla poznania wczesnych faz pisma hieroglificznego oraz języka tego okresu. Repertuar scen przedstawionych na ścianach wzbogaca naszą wiedzę o ówczesnych upodobaniach artystycznych. Odkrycie dokonane przez polskich archeologów w Sakkarze jest więc z wielu powodów ważne dla naszej wiedzy o kulturze starożytnego Egiptu.

Jerzy Ciechanowicz

Powyższy tekst ukazał się w Magazynie nr 14 - dodatku do Gazety Wyborczej nr 79, wydanie z dnia 3 kwietnia 1998.