[ Strona główna ]

RACJE

NA WAKACJE :)


Matthew Sharp

PIEKŁO TO NIE INNI

Nadzieja dla cyników


[ Zamów książkę na stronie wydawnictwa ]


Spróbuj odgadnąć odpowiedzi na następujące pytania:

1. W 2009 roku gazeta "Toronto Star" przeprowadziła eksperyment społeczny. Jej pracownicy rozrzucili po mieście dwadzieścia portfeli. Każdy z nich zawierał pieniądze i wizytówkę, zatem ten, kto zgubę znalazł, mógł skontaktować się z właścicielem. Ile portfeli zostało zwróconych?

2. Czy w pierwszych latach pandemii (2020-2022) ludzie przekazywali datki na cele charytatywne, byli wolontariuszami i pomagali nieznajomym w większym, mniejszym lub takim samym stopniu w porównaniu do lat przed pandemią (2017-2019)?

Zanim podam odpowiedzi na te pytania, zastanówmy się, czy i dlaczego są one ważne. Przez tysiąclecia ludzie dzielili się ze sobą żywnością i schronieniem. Nasz gatunek mógł przetrwać i rozwijał się dzięki współpracy, ale w grupie są też osobniki, które oszukują i korzystają z owoców współpracy, choć sami nie dają nic od siebie.

W królestwie zwierząt wiele pięknych ozdób to w rzeczywistości zbroje. Białe futro łasicy zimowej, trująca skóra żaby drzewnej i zakrzywione rogi oryksa pomagają tym zwierzętom przeżyć. Ludzie też są drapieżnikami. Ewolucja wyposażyła nas w mentalną powłokę pancernika: wykrywanie oszustw. Naturalnie szukamy oznak oszustwa i nieuczciwości. Jest to świetna strategia samoobrony. Ludzie są tak czujni na oszustów, że regularnie przeceniają ich liczbę, ignorując jednocześnie oznaki ludzkiej dobroci. Psychologowie nazywają to uprzedzeniem negatywnym, a my i ty sam możesz przetestować swoje, wracając do pytań z początku tekstu: W Toronto 16 z 20 (80%) portfeli zostało zwróconych. W dużym badaniu kontrolnym obejmującym ponad 17 000 "zagubionych" portfeli w 40 krajach, większość z nich została zwrócona, a odsetek zwrotów osiągnął w kilku krajach 80%.

2. W 2023 r. World Happiness Report - globalne badanie, w którym co roku pyta się o doświadczenia i działania ludzi - wykazał, że wolontariat, darowizny na cele charytatywne i pomoc nieznajomym znacznie wzrosły podczas pandemii. Zaraza ujawniła ogromne pokłady ludzkiej życzliwości.

Twoje odpowiedzi na powyższe dwa pytania były bardziej pesymistyczne? Jeśli tak, to nie jesteś sam. Bez względu na to, jak uprzejmi mogą być Kanadyjczycy, nadal zgadywali, że zaledwie 25 procent mieszkańców Toronto zwróci zgubione portfele. W 2023 roku przeprowadziłem ankietę wśród tysiąca Amerykanów, pytając ich, co stało się z globalną życzliwością podczas pandemii. Większość stwierdziła, że życzliwość zmalała, a zaledwie jedna czwarta zauważyła ogromną życzliwość, którą wyzwoliła pandemia COVID. Naukowcy odkryli, że ludzie zwykle nie zdają sobie sprawy z tego, jak dobroczynni, godni zaufania i współczujący są inni. Pomocnicy są wszędzie wokół; po prostu ich nie dostrzegamy. Negatywne nastawienie oznacza, że ludzie zwracają większą uwagę na złe rzeczy niż na dobre. Ma to sens ewolucyjny: bezpiecznie jest ignorować zachód słońca, ale nie tsunami. Jak mówi psycholog Fred Bryant: "Kłopoty wyważają nasze drzwi i nie dają się ignorować, podczas gdy przyjemności i radości nie narzucają się i nie zmuszają nas do cieszenia się nimi. Czekają i czasami się ukrywają". Negatywne nastawienie kształtuje sposób, w jaki doświadczamy świata i siebie nawzajem. Ludzie zwracają większą uwagę na twarze niegodne zaufania niż te godne zaufania i pamiętają podejrzane postacie wyraźniej niż te normalne. Kiedy ludzie czytają o kimś, kto popełnia zarówno dobre, jak i złe uczynki, oceniają taką osobę jako niemoralną, tak jakby jej najgorsze czyny były jedynym probieżem jej charakteru. Jeśli myślimy, że ludzie są gorsi niż są, jesteśmy pewni, że są gorsi niż byli. Niedawno psychologowie dokonali przeglądu ankiet obejmujących prawie sześćset tysięcy osób z pięćdziesięciu dziewięciu krajów i siedem dekad. W każdej z nich pytano, jak moralni są ludzie teraz w porównaniu do lat minionych – pytano o życzliwość, współpracę i uczciwość. Większość ludzi była przekonana, że odpowiedź jest negatywna (że moralność wręcz zanika). Nie miało znaczenia czy byli to mieszkańcy wsi czy miast, liberałowie czy konserwatyści. Pokolenie wyżu demograficznego i pokolenie Z mogą nie zgadzać się w wielu kwestiach, ale wszyscy uważają, że ludzkość znajduje się w stanie upadku. Dane zaś sugerują co innego. W niedawnym meta-badaniu analizowano współpracę ponad sześćdziesięciu tysięcy osób w latach 1956-2017 i wykazano, że ludzie współpracowali o 9% więcej w tym czasie. Błędne przekonania powodują, że tęsknimy za łagodniejszą, bardziej przyjazną przeszłością, której nigdy nie było. Chęć uniknięcia oszustwa jest naturalna i mądra. Jednak niedocenianie dobrych cech innych ma swoje konsekwencje. W latach 90. antropolodzy przesiadywali w barach, wagonach kolejowych i jadalniach uniwersyteckich, aby podsłuchiwać rozmowy nieznajomych. Dwie trzecie rozmów dotyczyło związków i rożnych doświadczeń społecznych. Ludzie na potęgę plotkują o innych. Plotki cieszą się złą sławą. Jak mówi słynne powiedzenie: "Wielkie umysły dyskutują o ideach; przeciętne o wydarzeniach; małe umysły dyskutują o ludziach". Jako student drugiego roku zamieszkałem z siedmioma innymi chłopakami. Może przez tydzień każdy dbał o swoje obowiązki. Ale wkrótce jedni zaczęli wykorzystywać pozostałych. Po jakimś czasie większość zrezygnowała ze sprzątania. Porzucone jedzenie na blacie porosło roślinami. Nasza kuchnia zmieniła się w odrażający śmietnik. Nie wiedząc o tym, natknęliśmy się na problem "dóbr publicznych", stawiając egoizm ponad współpracę.

Naukowcy tworzą mniej obrzydliwe wersje tego doświadczenia w wersji online. W grze o dobrach publicznych czterech anonimowych graczy wpłaca pieniądze na wspólny fundusz, który jest następnie podwajany i dzielony równo między nich. Każdy radzi sobie najlepiej, jeśli wszyscy wnoszą swój wkład, ale każda osoba może zarobić więcej, nie dając nic i nadal biorąc - forma oszustwa znana jako "free riding". W kolejnych badaniach przynajmniej niektórzy gracze oszukiwali. Inni, zdając sobie sprawę, że nie mogą pokonać oszustów, dołączają do nich, aż współpraca zanika - ekonomiczna wersja mojej licencjackiej kuchennej dżungli. Inaczej rzecz się ma, jeśli gracze plotkują. W innej wersji gry uczestnicy mogli rozmawiać o tym, kto wniósł swój wkład, a kto nie i wykluczać oszustów - głosując na nich wirtualnej. To zmieniło wszystko. Obawiając się wstydu i odwetu, ludzie współpracowali więcej i dłużej. Jeśli wykrywanie oszustów wyostrza nasze umysły, plotki uzdrawiają nasze społeczności. Osoba, która została oszukana, może nie odzyskać pieniędzy, ale może rozpowszechnić informacje o złoczyńcy i, w konsekwencji, ukarać go. Jednak i plotki maj swoje minusy: podobnie jak w przypadku wykrywania oszustów, mogą paść ofiarą negatywnego nastawienia. W moim laboratorium czteroosobowe grupy grały w grę o dobrach publicznych. Każdy gracz mógł następnie napisać notatkę o kimś ze swojej grupy, by przekazać ją przyszłym graczom. Większość uczestników nie oszukiwała, ale kiedy ktoś to zrobił, ludzie plotkowali o nim trzy razy więcej niż o uczciwych graczach. Z kolei ludzie, którzy czytali te notatki, błędnie wierzyli, że wszyscy oszukują.

Ludzie są ciekawi informacji o sobie nawzajem, ale natura sprawiła, że wyczuleni jesteśmy głównie na wiadomośi niepokojące. Złe zachowanie przykuwa naszą uwagę i rozmawiamy o tym, co (lub kto) zaprząta nasze myśli, skupiając się na aspektach negatywnych. W miarę rozprzestrzeniania się plotek, negatywne historie mnożą się, a pozytywne znikają. Ta gra w głuchy telefon sprawia, że ludzie stają się bardziej cyniczni. Plotki zaczęły się jako wiejskie wiadomości, rozprzestrzeniające się powoli między jednostkami. Nadal tak robimy, ale teraz plotki są również przekazywane przez globalny megafon mediów. Dziennikarze, podobnie jak codzienni plotkarze, często zachowują się tak, jakby ich moralną misją było łapanie oszustów. Dziennikarz David Bornstein twierdzi, że wiele osób w jego branży wierzy, że "społeczeństwo stanie się lepsze, gdy pokażemy, gdzie dzieje się źle". W ciągu ostatniego stulecia dziennikarze ujawnili nieludzkie warunki w fabrykach i centrach produkcyjnych, okropności linczu i przemocy policyjnej oraz nadużycia ukrywane przez Kościół katolicki. Jeśli złe wieści służą wyższemu dobru, to są one również dobre dla biznesu, ponieważ podsycają negatywne uprzedzenia. Badanie ponad stu tysięcy artykułów na stronie “Upworthy” wykazało, że każde negatywne słowo w nagłówku zwiększało liczbę wyświetleń o 2%. Poprzez nagromadzenie niepokojącego języka, strony internetowe mogą zwiększać liczbę odsłon. Firmy medialne, jak wszystkie inne firmy, dają ludziom to, co ci chcą kupić. W XXI wieku w nagłówkach pojawia się coraz więcej negatywnych emocji, takich jak obrzydzenie, strach i złość. Nawet piosenki nabrały negatywnego wydźwięku. Między 1970 a 2010 rokiem liczba wystąpień słowa “miłość" w muzyce popularnej spadła o 50%, podczas gdy liczba wystąpień słowa "nienawiść" potroiła się. Współczesne media stały się maszyną produlującą cynizm i cyników, która z roku na rok staje się coraz bardziej wydajna i precyzyjna. Kiedy byłem dzieckiem, telewizja była Pangeą złych wiadomości: jedną ponurą krainą, w której wszyscy oglądaliśmy te same niedobory gazu, eksplozje wahadłowców i procesy o morderstwo. Ale w latach 80. i 90. kablowe stacje informacyjne zaczęły stawiać na lojalnych widzów, zaspokajając ich wcześniejsze potrzeby. Liberałowie i konserwatyści odpłynęli na mniejsze kontynenty informacyjne. Trzy dekady później media społecznościowe uwięziły każdego z nas na samotnej wyspie. Klikamy w historie, które przyciągają uwagę, a algorytmy podsuwają nam jeszcze więcej wiadomości, które budzą głównie strach, złość czy nienawiść. Serwisy informacyjne zaspokajają negatywne uprzedzenia. W latach 1989-2020 Gallup przeprowadził dwadzieścia siedem sondaży, w których zapytał Amerykanów, czy w Stanach Zjednoczonych występuje więcej, mniej czy tyle samo przestępstw, co rok wcześniej. We wszystkich tych sondażach, z wyjątkiem dwóch, większość ludzi uważała, że przestępczość wzrosła. Oto nasze wspólne wyobrażenie: naród nieustannie pożerają sam siebie. Trudno o większy błąd. W rzeczywistośći w latach 1990-2020 wskaźnik przestępczości spadł w USA o prawie 50 procent.

Ludzie są bezpieczniejsi, ale wyobrażają sobie niebezpieczeństwo za każdym rogiem. Winowajcą nie jest fala przestępczości, ale fala "fali przestępczości". Użycie terminu "fala przestępczości" w wiadomościach podwoiło się w latach 2019-2021. Ludzie, którzy regularnie oglądają wiadomości, najprawdopodobniej uważają, że przestępczość rośnie i mylą się. I nie chodzi tylko o przestępczość. Chociaż badania są zróżnicowane, wiele z nich sugeruje, że konsumpcja wiadomości napędza cyniczne - i błędne - postrzeganie korupcji, podziałów społecznych i warunków ekonomicznych. Przestępczość jest bardzo realnym problemem, podobnie jak zmiany klimatyczne czy ubóstwo, ale kiedy serwisy informacyjne optymalizują się pod kątem oglądalności, wyczerpują naszą energię. W niedawnej ankiecie poproszono ludzi o dokończenie tego zdania: "Wiadomości sprawiają, że czuję się _____". Odpowiedzi, które obejmowały "beznadzieję", "poruszenie" i "rozpacz", dotyczyły polityki i tożsamości. David Bornstein porównuje media informacyjne do syreny karetki pogotowia rozbrzmiewającej co kilka minut. "Po pewnym czasie czujesz to w swoim ciele... cały czas się na to przygotowujesz". W przeszłości wiadomości pojawiały się raz rano w gazetach i raz wieczorem w telewizji. Teraz podążają za nami, dzwoniąc lub wibrując w naszych kieszeniach, gotowe w każdej chwili do powiadominienia nas o kolejnych katastrofach. Jesteśmy wstrząśnięci i jeszcze raz wstrząśnięci. Trudno robić cokolwiek poza czekaniem na kolejny wstrząs. Rozmawiając z Bornsteinem, zdałem sobie sprawę, jak bardzo ten cykl mnie pochłonął. Podobnie jak wiele innych osób, przygotowuję się przed otwarciem aplikacji lub strony internetowej z wiadomościami, zastanawiając się, jaki nowy koszmar się pojawi. Historie, które prześladują mnie najbardziej, dotyczą zmian klimatycznych i erozji demokracji, więc każdy mój ekran nauczył się karmić mnie właśnie tym: pokrywa lodowa wielkości Delaware oderwała się od Antarktydy; od 2013 roku w Stanach Zjednoczonych zamknięto prawie siedemnaście lokali wyborczych, wiele z nich na obszarach zamieszkanych przez mniejszości. Być może moim obowiązkiem jest być na bieżąco, ale te historie nie inspirują do działania. Niosą mnie, jak fale, przez niepokój, wściekłość i mnóstwo cynizmu. Czasami czytam do późna w nocy, nie mogąc się oderwać. Innym razem wyczerpany i wypalony przez wiele dni trzymam się z dala od wiadomości. Podobnie jak 42% Amerykanów, 46% Brytyjczyków i 54% Brazylijczyków, którzy w 2022 roku zgłosili, że aktywnie unikają mediów. To, co przyciąga naszą uwagę na piewrszy rzut oka, męczy nas i odrzuca na dłuższą metę. Uciekmy od pseudoinformacji a źródła rzeczywistych informacji niemal wyschły. I cóż nam pozostało?! Wciąż wierzymy, że piekło to inni.






Racje - strona główna
Strona "Sapere Aude"