Starożytna apoteoza męskości

Osiemnaście lat pracował w naszej redakcji, rozwijał się i doskonalił, by kilka lat temu określić się jako badacz śladów kultury starożytnej. Wydal kilka książek, ostatnio - opasłe tomisko pt. "Cień Minotaura" (refleksyjna opowieść liryczna o wędrówkach po Grecji) i antologie "Rzymska poezja miłosna". Tą książeczką zdradził się ze swych największych umiłowań W wywiadzie, który z nim przeprowadziłem przeszło rok temu ("Wiadomości Kulturalne z 6 lipca 1997) na pytanie, czy poezja miłosna ma wpływ na jego upodobania, Jerzy Ciechanowicz odpowiedział: "Myślę, ze zachodzi tu relacja odwrotna - to moje upodobania zapewne decydują o wyborze tłumaczonej poezji".

Okazało się, ze to jest prawda i ze od miłości do erotyki droga wcale nie jest tak daleka, bo Jerzy Ciechanowicz zafundował nam wybór pikantnych wierszyków, przeważnie anonimowych, poświeconych greckiemu bóstwu - Priapowi. Ów Priap, bóg wygnany ze szkolnych podręczników mitologii, a to z powodu wielkiego członka, będącego jego cecha, cieszył się w Grecji dużą popularnością Jego figurki (obowiązkowo z okazałym atrybutem męskości gotowym do akcji), zdobiły domostwa, sady i ogrody nie tylko w Grecji, ale później również w Rzymie, a nawet w Egipcie, dokąd zawędrowały razem z wojskami Aleksandra. Priap był tam jednym z głównych bóstw, biorących udział w procesjach dionizyjskich. Składano mu w ofierze osła, który był zwierzęciem jemu przypisanym. Według Owidiusza Priap zapragnął kiedyś posiąść boginie ogniska domowego, dziewicę Hestię, którą zastał śpiącą Niestety przeszkodził mu w tym stojący obok osioł, który zaczął ryczeć i swym rykiem obudził dziewice.

Priapowi poświęcano wierszyki i wiersze, z których wiele jednak zaginęło. Poświęcali mu swoje utwory tacy poeci, jak Katullus czy Horacy. Urządzano konkursy na wiersze ku jego czci. Nie ma w tym nic szokującego. Starożytność w sposób naturalny traktowała nagość, fallus był amuletem, wisiorkiem, ozdoba, a nawet statua, a rożne rodzaje miłości uchodziły za rzecz normalna.

To wszystko można znaleźć w "Priapeach", starannie i elegancko przełożonych przez Jerzego Ciechanowicz Tak elegancko, ze czytelnik próżno będzie szukał w tym zbiorku słów uznanych za nieprzyzwoite. Tłumacz wystrzegał się ich jak ognia, usprawiedliwiając się gęsto tam, gdzie już musiał ich użyć, i wyjaśniając, ze w oryginale występują znacznie mocniejsze określenia. Uważny czytelnik znajdzie wśród tych wierszyków jeden, którego echa pojawiają się we fraszce Jana Kochanowskiego "Do dziewki" ("Daj, czego ci nie ubędzie, byś najwięcej dala"), a później w piosence z tekstem Adama Kreczmara pt. "Daj" ("Cóż ci dam, czego inne nie dały").

Bardzo to mila lektura dla tych, którzy lubią się pławić w klasyce, a nie lubią się gorszyć Książeczka wyszła w serii Biblioteka Antyczna, zresztą bardzo smakowitej pod względem wydawniczym.

IBIS