[ Strona główna ]

RACJE

NUMER 2 - LUTY 2020



Mario Bunge

SCEPTYCYZM UCZONEGO


Ci z nas, którzy kwestionują wiarę w duchy, reinkarnację, telepatię, jasnowidztwo, psychokinezę, różdżkarstwo, astrologię, magię, czarnoksięstwo, porwania przez UFO, grafologię, chirurgię psychiczną, homeopatię, psychoanalizę i tym podobne, nazywają siebie sceptykami. Chcemy w ten sposób powiedzieć, że podzielamy słynne, metodyczne zwątpienie Kartezjusza. Jest to jedynie wstępna nieufność wobec niezwykłych doznań zmysłowych, myśli i opisów. Nie chodzi o to, że sceptycy z góry wykluczają wszelkie dziwne zjawiska, lecz o to, że zanim uznają takie zjawiska za rzeczywiste, chcą, by zostały one sprawdzone przez nowe doświadczenia i rozumowanie. Sceptycy nie akceptują naiwnie wszystkiego, co zdarza im się spostrzec lub pomyśleć; nie są łatwowierni. Nie są też neofobiczni. Są po prostu krytyczni: żądają świadectw, zanim uwierzą.

Dwa rodzaje sceptycyzmu

Metodyczne zwątpienie stanowi jądro sceptycyzmu metodologicznego. Ten rodzaj sceptycyzmu należy odróżniać od sceptycyzmu systematycznego, który kwestionuje możliwość wszelkiej wiedzy, implikuje więc niedostępność prawdy i jałowość poszukiwania jej. Sceptycy obu tych rodzajów krytykują naiwność i dogmatyzm, o ile jednak sceptycyzm metodologiczny wzywa nas do prowadzenia badań, o tyle sceptycyzm systematyczny zamyka do nich drogę i w ten sposób prowadzi do takich samych rezultatów, jak dogmatyzm, mianowicie - w najlepszym przypadku - do stagnacji.

Rzemieślnik i technik, menedżer i organizator, a także uczony i autentyczny filozof, zachowują się jak sceptycy metodologiczni nawet wtedy, gdy nigdy nie słyszeli o tej postawie (i nawet jeśli po godzinach swej pracy zawodowej zachowują się naiwnie lub dogmatycznie). W pracy zawodowej mianowicie nie są oni ani łatwowierni, ani skłonni do kwestionowania wszystkiego, lecz nie mają zaufania do żadnej ważnej idei, która nie przeszła odpowiednich testów, i żądają zarówno kontrolowania danych, jak i sprawdzania domysłów. Nie zadowalając się żadnym zestawem dogmatów szukają nowych prawd, ale żywią też pewne przekonania.

Na przykład elektryk dokonuje odpowiednich pomiarów i sprawdza instalację, zanim przekaże ją użytkownikom; farmakolog testuje nowy lek, zanim pozytywnie zaopiniuje zamiar produkowania go w ilościach przemysłowych; menedżer poleca zbadanie rynku, zanim postanowi wypuścić nowy produkt; wydawca prosi o opinie recenzentów, zanim pośle do drukarni nowy utwór; nauczyciel sprawdza postępy swoich uczniów, zanim ich oceni; matematyk stara się dowieść lub obalić swoje twierdzenia; fizyk, chemik, biolog czy psycholog projektują i modyfikują eksperymenty, za pomocą których sprawdzają swoje hipotezy; socjolog, poważny ekonomista czy politolog badają statystyczne próbki populacji, która ich interesuje, zanim ogłoszą jakieś uogólnienia dotyczące tej populacji i tak dalej. We wszystkich tych przypadkach ludzie szukają prawdy bądź skuteczności i nie są skłonni bezkrytycznie akceptować hipotez, danych, technik czy planów: starają się je sprawdzić.

Z drugiej strony, teologowie, akademiccy filozofowie, neoklasyczni ekonomiści czy mesjanistyczni politycy, a także pseudouczeni i kontrkulturowi guru, rozkoszują się luksusem powtarzania dogmatów, które albo są niesprawdzalne, albo okazują się fałszywe, gdy podda się je ścisłym procedurom sprawdzającym. Cała reszta, tj. ci z nas, którzy zajmują się pracą fizyczną, tworzą lub upowszechniają wiedzę, organizują coś lub zarządzają organizowaniem czegoś, mają obowiązek praktykować sceptycyzm metodologiczny.

Sceptycyzm metodologiczny jest postawą metodologiczną, praktyczną i moralną. Ci z nas, którzy go akceptują, są przekonani, że jest rzeczą głupią, nierozważną i moralnie naganną ogłaszać, wcielać w życie lub propagować ważne idee lub praktyki, które nie zostały sprawdzone lub - co gorsza - o których wykazano w konkluzywny sposób, że są całkowicie fałszywe, nieskuteczne lub szkodliwe. (Zauważmy, że mowa tu o ważnych przekonaniach; przekonania banalne są ex definitione nieszkodliwe, nawet gdy są fałszywe).

Ponieważ żywimy zaufanie do badań i działań opartych na wynikach badań, nie jesteśmy sceptykami systematycznymi. Nie wierzymy w fałsze i zawieszamy sąd w kwestiach, które pozostają niesprawdzone, lecz wierzymy, co najmniej tymczasowo, w to, co przeszło wymagane testy. Jesteśmy przy tym gotowi odrzucić każde z takich przekonań, jeśli okaże się ono bezpodstawne. Krótko mówiąc: sceptycy metodologiczni są konstruktywni. […]

Sceptycyzm uczonego

Żadnej idei nie można ocenić jako wziętej z osobna, niezależnie od jakiegokolwiek systemu idei, który traktowałoby się jako podstawę czy standard. Badając dowolną ideę czynimy to w świetle innych, których w danym momencie nie kwestionujemy; zwątpienie absolutne byłoby równie irracjonalne, jak wiara absolutna. Dlatego sceptycyzm systematyczny, czyli radykalny, jest logicznie nie do utrzymania. Tak więc, każdy sceptyk metodologiczny żywi pewne przekonania, choćby w sposób mniej lub bardziej prowizoryczny.

Na przykład twierdzenie matematyczne oceniamy w świetle jego przesłanek i praw logiki, które z kolei oceniane są ze względu na ich płodność i zgodność z resztą matematyki. Teorię fizykalną oceniamy na podstawie jej logicznej spójności i walorów matematycznych, a także zgodności z innymi teoriami fizyki oraz z odpowiednimi danymi empirycznymi. Teorię z dziedziny chemii oceniamy ze względu na teorie fizykalne, które ona zakłada, oraz ze względu na inne teorie przyjęte w chemii i odpowiednie dane doświadczalne, z którymi winna harmonizować. Podobnie postępujemy w pozostałych naukach. W szczególności od psychologii wymagamy, by nie naruszała żadnych praw biologii, a od nauk społecznych - by respektowały psychologię i harmonizowały ze sobą nawzajem. (Fakt, że główne nurty w ekonomii i politologii nie liczą się z innymi naukami społecznymi, świadczy przeciwko obu tym dyscyplinom).

Innymi słowy, sceptycyzm uczonego jest metodologiczny i częściowy, nie zaś systematyczny i totalny. Poważni badacze nie są ani łatwowierni, ani nihilistyczni: nie przyjmują przekonań bezkrytycznie, ale akceptują - w każdym razie póki nic nie przemawia przeciwko temu - wiele danych i teorii. Ich sceptycyzm jest nie tylko krytyczny, lecz także konstruktywny.

Nadto, sceptyk metodologiczny, czyli umiarkowany, zakłada zawsze - choć rzadko czyni to expliciteże teorie i metody naukowe spełniają pewne warunki filozoficzne. Są nimi: a) materializm, zgodnie z którym wszystko we Wszechświecie jest konkretne, tj. materialne (chociaż nie musi być ciałem) i wszystko podlega prawom; b) realizm, zgodnie z którym świat istnieje niezależnie od tego, kto go bada, i jest poznawalny - w każdym razie częściowo i stopniowo; c) racjonalizm, zgodnie z którym nasze idee powinny być niesprzeczne wewnętrznie i zgodne wzajemnie; d) empiryzm, zgodnie z którym każda idea, dotycząca rzeczywistych przedmiotów, powinna być empirycznie sprawdzalna, oraz e) systemizm, zgodnie z którym dane i hipotezy nauki nie są przypadkowe i chaotyczne, lecz stanowią system.1

Zapewne niewielu uczonych zdaje sobie sprawę z tego, że te pięć zasad stanowi założenia badań naukowych. Nietrudno jednak wykazać, że: a) gdyby którakolwiek z tych zasad została odrzucona, badania naukowe straciłyby wartość, oraz b) główna różnica między nauką i pseudonauką polega nie tyle na tym, że pierwsza jest prawdziwa, a druga fałszywa, ile na tym właśnie, że pseudonauka nie respektuje owych zasad, a w konsekwencji rzadko przynosi prawdę i nigdy nie koryguje samej siebie.

Nie wszyscy sceptycy podzielają te filozoficzne zasady. Większość żywi przekonanie, że aby prowadzić badania naukowe, wystarczy stosować metodę naukową do zebranych danych. Jednakże metodę naukową można stosować także w dociekaniach nienaukowych, na przykład próbować zmierzyć prędkość duchów albo siłę oddziaływania umysłu na materię. Aby badania owocowały wiedzą, metodzie naukowej musi towarzyszyć naukowy światopogląd: materialistyczny, realistyczny, racjonalistyczny, empirycystyczny i systemowy. Stanowi to rdzeń credo sceptyka.

Konkluzja

Sceptycy metodologiczni nie są łatwowierni, ale też nie kwestionują wszystkiego naraz. Wierzą we wszystko, co zostało udowodnione lub poparte mocnymi świadectwami empirycznymi. Nie wierzą v nic, czemu przeczy logika lub sam trzon wiedzy naukowej oraz leżące u jej podstaw hipotezy filozoficzne. Ich sceptycyzm ma charaktei ograniczony i wybiórczy.

Sceptycy metodologiczni akceptują wiele zasad, a przede wszystkim wierzą w nieograniczony postęp ludzkiej wiedzy o rzeczywistości. Nie jest to wiara ślepa, lecz krytyczna: wiara badacza, nie wyznawcy. Nie wierzą w nic, za czym nie przemawiają, jak dotąd, żadne świadectwa, lecz są gotowi badać wszelkie śmiałe idee, jeśli istnieją podstawy, by sądzić, że idee te mogą być prawdziwe.2 Mają umysły otwarte, lecz filtrujące: są skłonni odcedzać i eliminować intelektualne śmieci.

Na przykład sceptycy metodologiczni nie znajdują powodów, by podejmować badania eksperymentalne, zanim zaprzeczą temu, że czysta myśl może wprawiać w ruch maszyny, że operacje chirurgiczne można przeprowadzać wyłącznie za pomocą siły umysłu, że zaklęcia magiczne mają moc terapeutyczną, że można zbudować perpe- tuum mobile, albo teorie, które rozwiążą wszystkie problemy. Wszelkie takie przekonania można obalić przez przywołanie pewnych dobrze sprawdzonych zasad naukowych lub filozoficznych. Jest to z pewnością strategia mniej kosztowna niż naiwny empiryzm.

Pseudonauka i pseudotechnologia są współczesnymi wersjami myślenia magicznego. Powinno się poddawać je bezlitosnej krytyce nie tylko po to, by oczyścić naszą kulturę, lecz także po to, by zapobiec oczyszczaniu przez szarlatanów naszych kieszeni. Krytyka ta nie może ograniczać się do wykazania, że nie mają one podstaw empirycznych, niektórym ludziom bowiem nie przeszkadza to wierzyć, że podstawy takie niebawem się pojawią. Trzeba też pokazywać, że wiara w takie tajemnicze lub paranormalne zjawiska kłóci się bądź z dobrze potwierdzonymi teoriami naukowymi, bądź ze zdrowymi zasadami filozoficznymi. Dlatego krytyka myślenia magicznego winna być wspólnym zadaniem uczonych, ludzi techniki, filozofów i edukatorów. Wobec obserwowanej dziś ogromnej komercjalizacji kultury szmelcu, a także wobec postępującego w wielu krajach regresu w nauczaniu nauk ścisłych i technicznych, nie demaskując bardziej energicznie niż dotąd pseudonauki i pseudotechnologii, staniemy się współodpowiedzialni za schyłek nowoczesnej cywilizacji.

Przełożyła Barbara Stanosz





1. Szerzej w tej sprawie: M. Bunge, Exploring the World, Dordrecht: Reidel, 1983. M. Bunge, Understanding the World, Dordrecht: Reidel, 1983.

2. Zob. np. M. Bunge, Speculation: Wild and sound", New Ideas in Psychology, 1:3-6, 1983.







Racje - strona główna
Strona "Sapere Aude"
Symptoma