[ Strona główna ]

RACJE

na wojnę


Christopher Hitchens

POBOŻNY PUTIN I PATRIARCHA Z KGB 1


Zbyt mało uwagi poświęca się roli religii w umacnianiu największej i najszybciej rozwijającej się dyktatury we współczesnym świecie, jaką jest oczywiście Rosja Władimira Putina - kraj na najlepszej drodze, by stać się systemem jednopartyjnym, równie autorytarnym i brutalnym jak system komunistyczny z jego wszechobecnym aparatem ścigania i kultem jednostki. Taki system wymaga ideologicznej maski, która jest bardziej wyrafinowana niż sama władza i zwykła chciwość. W Rosji Putina rolę tę pełni tradycyjny rosyjski szowinizm. A jaka instytucja zawsze była wiernym wspólnikiem tradycyjnego rosyjskiego szowinizmu? Tak, dobrze się domyślacie. U boku nowego cara ponownie stanęła falanga rosyjskiego prawosławia!

Większość Amerykanów dowiedziała się o tym dzięki relacji ze spotkania George'a Busha z Władimirem Putinem, podczas którego ten drugi nosił na szyi krzyżyk po swojej babci, co zrobiło na Bushu wrażenie tak wielkie, że uznał on, iż zajrzał w głąb "duszy" Putina. Wyśmiewałem wtedy to spotkanie, wychodząc z założenia, że Putin uznał naszego prezydenta za żałosnego naiwniaka (i bynajmniej nie cofam tej oceny). Jednak, choć jest hipokrytą, jeśli chodzi o krzyżyk, Putin - były zbir KGB - doskonale rozumie, że konkordat z Cerkwią jest czymś, na czym zarówno on, jak i duchowni mogą tylko skorzystać.

Kilka ostatnich doniesień potwierdza tę tezę. Rosyjscy prawosławni duchowni znów są obecni w szkołach, wpajając niewinnym dzieciom ideę, że "prawdziwy" Rosjanin to członek narodowej Cerkwi. Ten splamiony krwią Kościół narodowy przeszedł traumę rozłamu w okresie komunizmu, gdy tradycyjna struktura nadal służyła Stalinowi i władzy świeckiej (o czym się często zapomina2), a bardziej konserwatywna mniejszość uciekła do Nowego Jorku i utworzyła tam konkurencyjny ośrodek władzy. Ostatnio jednak prowadzone są rozmowy zjednoczeniowe, których celem jest zażegnanie rozłamu. Putin, rzecz jasna, odgrywa w nich ważną rolę jako gospodarz tych negocjacji i na wiele innych sposobów umacnia ideę, że on, jego partia, naród i Kościół stanowią jedność.

Jest to bardzo niebezpieczny i bardzo paskudny stan rzeczy. Dziesiątki milionów Rosjan to ludzie niewierzący, chrześcijanie innych wyznań niż prawosławne, muzułmanie lub Żydzi. Historycznie rzecz biorąc, rosyjskie prawosławie było brutalnym poplecznikiem przymusowego konformizmu religijnego w granicach państwa i odegrało niechlubną rolę w prześladowaniu i mordowaniu, zwłaszcza mniejszości żydowskiej. Najsłynniejsze osiągnięcie tego reakcyjnego, klerykalnego establishmentu - sfabrykowanie tzw. Protokołów mędrców Syjonu - miało zgubne konsekwencje również poza granicami Rosji. Rozpowszechniane przez prawosławnych duchownych rosyjskich i innych emigrantów po 1917 r., stały się częścią potwornej ideologii i „energii” nazizmu.

Dzisiejszy, odradzający się rosyjski i prawosławny szowinizm, ma szeroko zakrojone implikacje. W latach 90. Rosja sięgnęła w głąb Europy, aby wesprzeć prowadzoną przez Slobodana Miloszevicia kampanię czystek etnicznych wymierzonych w bośniackich muzułmanów i chorwackich katolików. Rosja wciąż powołuje się na złowrogie, prawosławne "braterstwo" z Serbią, gdy kwestia niepodległości Kosowa pojawia się na posiedzeniach Rady Unii Europejskiej i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Co więcej, gdy Rosja stara się wpłynąć na swoje byłe kolonie w państwach bałtyckich, na Kaukazie lub w Europie Wschodniej, albo gdy stara się je zastraszyć, często gra kartą religijną, aby nasilić wewnętrzną ksenofobię. Rosyjscy prawosławni tak naprawdę nie chcą nawet, aby na ich terytorium prozelityzm uprawiali rzymscy katolicy, nie mówiąc już o protestantach. Tak właśnie, od stuleci chrześcijanie kochają się wzajemnie!

Humaniści i ateiści powtarzają od lat, że jesteśmy w równym stopniu przeciwni wszystkim trzem monoteizmom. To prawda, jednak czasem zapominamy, że kłótnie wewnątrz tych wspólnot bigoterii, fanatyzmu i głupoty mogą być równie niebezpieczne jak pierwotne iluzje, którymi się karmią. Podczas gdy my skupiamy się na obskurantyzmie papieża, idiotyzmach "chrześcijańskiej Koalicji", szaleństwie żydowskich osadników i nieustającej histerii islamizmu (który przeżywa swoją własną międzywyznaniową wojnę domową), do Europy powróciło i szczerzy zęby widmo autorytarnego triumfalizmu wschodniego prawosławia. Pamiętajcie! Boże zastępy nie odpoczywają nigdy, my też nie powinniśmy.



1. Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku “Free Inquiry” w kwietniu 2008 roku, ale w pełni zachował aktualność. Wprawdzie w roku 2019, po brutalnych represjach wobec uczestników antyputinowskich protestów, pewna grupa prawosławnych duchownych stanęła po stronie prześladowanych, przeciw represjom a za demokracją, ale nie była to grupa liczna ani wpływowa. Co więcej szybko została przywołana do porządku przez patriarchę Cyryla. W ostatnich dniach Cerkiew i jej patriarcha poparli, i nadal popierają Putina. i jego zbrodniczą wojnę z Ukrainą (23 marca). W niedzielę 6 marca 2022 r., podczas niedzielnej liturgii, patriarcha Cyryl powiedział między innymi: Bombardując ukraińskie cerkwie, Rosja walczy z paradami gejowskimi (…), a jej działania w Ukrainie (oczywiście nigdzie nie nazwał ich wojną) mają wymiar „metafizyczny”; są elementem walki ciemności i światła, dobra i zła. I żeby nie było wątpliwości złem jest Ukraina i Zachód, a dobrem – samym dobrem – Rosja i jej dyktator. (Przyp. A.D.)

2. Według informacji zawartych w tzw. Archiwum Mitrochina, opublikowanych w książce Christophera Andrewsa i Wasilija Mitrochina pt. The Sword and the Shield: Mitrokhin Archives and the Secret History of the KGB” (Miecz i tarcza: Archiwum Mitrochina i tajna historia KGB) obecny patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl był co najmniej współpracownikiem, a zapewne także agentem KGB, jak Władimir Putin. (Przyp. A.D.).








Racje - strona główna
Strona "Sapere Aude"