[ Strona główna ]

RACJE

PO NAMYŚLE


Andrzej Dominiczak

ONI WOLĄ ŚMIERĆ (SWOJĄ, SWOICH DZIECI, NASZĄ I WASZĄ) NIŻ PRZEGRANĄ PIS



Ten krótki artykuł powstał w pierwszych dniach lipca, kilka dni przed wyborami prezydenckimi, ale po wyborach nie stracił nic na aktualności i obawiam się, że jeszcze długo nie straci.

Może mam pecha? Może pisowcy, z którymi mam do czynienia, to kuriozalni dziwacy i osobliwość nawet w swojej własnej sekcie?! Chciałbym, żeby tak było, ale fakt, że pomimo wszystkich skandali i przestępstw poparcie dla PiS niemal nie spada, a chwilami nawet rośnie, wskazuje raczej, że mam do czynienia z pisowskim mainstreamem.

Na jakiej podstawie twierdzę, że wolą śmierć (swoją własną, własnych dzieci, naszą i waszą) niż utratę władzy przez PiS? Czy nie przesadzam? Otóż twierdzę tak na podstawie wielu rozmów, kłótni i sporów, które toczę z nimi od dawna, ale głownie dwóch ostatnich rozmów sprzed wyborów przeydenckich i na podstawie wprost wypowiadanych opinii i deklaracji, a nie mglistych domysłów i problematycznych interpretacji.

Pierwsza z tych rozmów odbyła się w pierwszych dniach lipca w jednym z mazowieckich miasteczek, podczas obiadu w rodzinie, w której wszyscy - wiekowi rodzice i dorosłe dzieci - chorują lub chorowali na raka. W którymś momencie okazało się, że oni nic nie wiedzą o tym, że jakiś czas temu PiS i Duda przekazali 2 miliardy złotych na propagandę polityczną w TVP, a nie na leczenie raka, czego domagała się opozycja. Nic o tym nie słyszeli, bo nie powiedziała im tak zwana telewizja publiczna – jedyna, jaką oglądają. No to im wyjaśniłem, ze w Polsce umiera na raka od 10 do 20 proc. chorych więcej niż w krajach rozwiniętych, bo NFZ nie finansuje wielu nowoczesnych metod leczenia i te 2 miliardy złotych mogłyby uratować życie wielu z nich – w domyśle również niektórym z uczestników obiadu. To jednak nie zrobiło na nich żadnego wrażenia!!! Ich zdaniem PiS i tak daje dużo na ochronę zdrowia, a telewizja „też potrzebuje pieniędzy”. Tak dosłownie stwierdził najbardziej żarliwy uczestników sporu, a reszta przytakiwała. Nie jestem brutalny, nie zapytałem wprost, czy wolą umrzeć niż przestać popierać PiS, ale tego, co mówili, nie da się rozumieć inaczej.

Rozmowa druga miała miejsce kilka dni poźniej, w sieci, ale jej uczestnicy mieszkają w Warszawie. W pewnym momencie przypomniałem i potępiłem wypowiedź Morawickiego, który niedawno kłamał bezczelnie na temat rzekomo niegroźnego już korono-wirusa po to tylko, żeby zachęcić seniorów do udziału w w wyborach, co mogło spowodować, że wielu z nich się zarazi, a niektórzy umrą. „No to umrą i co” (cytuję z pamięci) - odpowiedział jedyny w tym gronie zwolennik PiS, człowiek wszechstronnie wykształcony. Powtórzył to nawet kilka razy, tonem głosu podkreślając swój lekceważący stosunek do tej zdawałoby się dramatyczniej ewentualności. Nie twierdził, że się mylę, że pandemia rzeczywiście ustępuje i zagrożenie jest małe. Jego to wszystko po prostu nic nie obchodzi! Nie widzi też problemu w tym, że w USA wciąż rośnie liczba zachorowań i umierają tysiące ludzi. Jedyny problem, jaki dostrzega w tym dalekim kraju, to rzekome zagrożenie „lewackim faszyzmem”.

To nie były moje pierwsze rozmowy i kłótnie z tymi i innymi zwolennikami PiS. Wielokrotnie z ich ust słyszałem wypowiedzi świadczące wprost o ich bezkrytycznym poparciu dla rządów autorytarnych, o lekceważeniu lub wręcz pogardzie dla mniejszości i rządów prawa w ogóle. Słyszałem już dawno, że najbardziej ich cieszy, iż „nikt nie podskoczy Kaczyńskiemu” (cytuję dosłownie), albo że podziwiają PiS również za to, że kradnie, bo ich zdaniem "każdy kradnie, jak ma okazję, ale nie każdy potrafi!!!" Dotąd jednak nie wiedziałem, że wolą jeszcze szczodrzej finansować rządową propagandę niż zwiększyć swoją własną i swoich dzieci szansę na przeżycie ciężkiej choroby, lub że nic ich nie obchodzi śmierć setek lub tysięcy ludzi, jeśli tylko może się przyczynić do wygranej PiS w wyborach. Teraz już wiem. Dlatego proszę, nie zachęcajcie mnie do prowadzenia dialogu z tymi ludźmi.








Racje - strona główna
Strona "Sapere Aude"