[ Strona główna ]

RACJE

numer 3

CZERWIEC 2020


Valerie Tarico

DLACZEGO JESTEM ZA ABORCJĄ, NIE TYLKO ZA WOLNYM WYBOREM


Przeczytałam niedawno w "Daily Kos" artykuł pt. "Jestem zwolennikiem wolnego wyboru, ale nie zwolennikiem aborcji". Jeden z komentarzy pod artykułem brzmiał: "czy ktoś naprawdę popiera aborcję?!" Oto moja odpowiedź: tak, ja popieram. Uważam ją za wielką wartość i warunek społecznego dobrostanu. Uważam też, że wiele osób skrycie podziela mój pogląd, w związku z czym najwyższy już czas, aby powiedzieć to głośno.

Popieram aborcję tak jak popieram protezę stawu kolanowego, chemioterapię i operację zaćmy. To ostatni bastion obrony przed rodzeniem niechcianych dzieci, gdy wszystko inne zawiedzie. To część zestawu narzędzi, które pomagają kobietom i mężczyznom tworzyć ich rodziny wede własnego wyboru i dla własnego szczęścia, w tym również dla szczęścia ich upragnionych dzieci.

Jest oczywiste, że popierając aborcję, popieram też wolność wyboru w zakresie decyzji o powoływaniu lub niepowoływaniu nowego życia. To jedna z najważniejszych decyzji, jakie człowiek może podjąć. Zbyt ważna, by ktoś inny podejmował ją za nas, zwłaszcza gdyby mieli to być ludzie obcy. Popieram więc aborcję i wolność wyboru w tej materii, a wszystkie powody, dla których to czynię, wyliczę tutaj na palcach obu rąk.

1. Jestem zwolenniczką aborcji, ponieważ możliwość kontroli nad rodzeniem własnych dzieci ma podstawowe znaczenie dla poprawy pozycji kobiet i równości płci.

Kobieta, która nie ma kontroli nad własną płodnością, nie ma kontroli nad własnym życiem. Wszelkie plany, marzenia, aspiracje i zobowiązania, bez względu na ich wagę, mają wbudowaną wielkimi literami klauzulę: „o ile nie zajdę w ciążę, bo wtedy wszystko inne przestaje się liczyć”. Pomyślcie o swoich znajomych, które chcą robić karierę zawodową – nie osiągną wymarzonych celów, o ile nie będą miały kontroli nad swoją rozrodczością.

W poprzednich wiekach opiekę pielęgniarską sprawowały zakonnice, gdyż wykluczenie intymności seksualnej było jedynym sposobem, w jaki kobiety mogły uniknąć nieprzewidzianego rodzenia dzieci a tym samym - jako wolne od obowiązków macierzyńskich – mogły służyć swojej społeczności bez ograniczeń. Jeśli jednak uważacie, że abstynencja seksualna powinna być współczesnym modelem zarządzania płodnością, pomyślcie o tych bezimiennych, małych grobach znajdowanych pod grobami zakonnic...

2. Popieram aborcję, ponieważ planowane rodzicielstwo zapewnia dzieciom zdrowszy start w życiu.

Konkretne składniki odżywcze spożywane na kilka tygodni przed zajściem w ciążę mogą mieć wpływ na zdrowie i samopoczucie dziecka przez całe jego życie. Dzieci spodziewane i upragnione są mile widziane w rodzinach i chętniej całują się w palce u stóp, okazując w ten sposób radość z życia. Rodziny finansowo i emocjonalnie gotowe na przyjęcie dziecka są w stanie zapewnić mu zarówno odpowiednią opiekę, również medyczną, jak i pełne miłości zaangażowanie, dzięki czemu dzieci mogą prawidłowo się rozwijać.

Nie zapominajmy, że częste (nieplanowane) zachodzenie w ciążę zwiększa ryzyko niskiej masy urodzeniowej i innych powikłań.

3. Jestem zwolenniczką aborcji, ponieważ poważnie traktuję macierzyństwo.

Większość kobiet może począć i urodzić dziecko - w wielu przypadkach dzięki antybiotykom, cesarskim cięciom i lekom przeciwkrwotocznym. Ale rodzicielstwo to dużo pracy, a należyta opieka zajmuje dwadzieścia lat życia, często tak zwanych najlepszych lat. Wychowanie dziecka często wymaga wsparcia społecznego, a zawsze zdrowia psychicznego i pieniędzy. To największa, najbardziej zmieniająca życie rzecz, którą większość z nas zrobi. Pomysł, że kobiety powinny po prostu przyjąć do wiadomości, że zaszły w ciążę po jednorazowym, nocnym szaleństwie, gwałcie lub pękniętej prezerwatywie, całkowicie trywializuje macierzyństwo.

4. Popieram aborcję, ponieważ zaplanowane rodzenie dzieci pomaga parom, rodzinom i społecznościom wyjść z ubóstwa.

Dziesiątki lat badań w wielu krajach, od Stanów Zjednoczonych po Bangladesz, wykazują, że polityka reprodukcyjna jest również polityką gospodarczą. To nie przypadek, że od początku ubiegłego wieku liczebność amerykańskiej klasy średniej wzrosła wraz ze zdolnością par do planowania rodziny, poczynając. Posiadanie dwojga lub trojga dzieci zamiast ośmiorga lub dziesięciorga miało kluczowe znaczenie dla powodzenia w nowoczesnej gospodarce przemysłowej. Wczesne, nieoczekiwane rodzenie dzieci zawęża możliwości rozwoju ekonomicznego i przyczynia się do ubóstwa wielopokoleniowego. Dziś w Stanach Zjednoczonych liczba nieoczekiwanych ciąż i porodów maleje we wszystkich społecznościach, oprócz najbiedniejszych, co utrwala głębokie podziały społeczne. Silne, zdeterminowane dziewczyny i kobiety czasami pokonują te bariery, ale ich historie inspirują nas właśnie dlatego, że są wyjątkami od reguły. Sprawiedliwość nakazuje, aby pełen zakres narzędzi do zarządzania płodnością - w tym najlepsze, najnowocześniejsze technologie antykoncepcyjne, a gdy te zawiodą – przerwanie ciąży - był w równym stopniu dostępny dla wszystkich, a nie tylko dla uprzywilejowanych.

5. Jestem zwolenniczką aborcji, ponieważ reprodukcja jest wysoce niedoskonałym procesem.

Genetyczna rekombinacja jest skomplikowanym procesem, który nie jest wolny od usterek i falstartów niemal na każdym kroku tej drogi. Żeby to zrekompensować, u każdego gatunku, z ludzkim włącznie, reprodukcja działa jak wielki lejek: liczba jajeczek a zwłaszcza plemników wytworzonych przez organizm jest znacznie większa niż liczba tych, które mogą się ze sobą spotkać; które połączą się w zarodki i z których wyrosną dzieci. Czyni to z Boga lub natury największych na świecie „dostawców” aborcji. Szacuje się, że u ludzi około 60 do 80 procent zapłodnionych jajeczek ulega samozniszczeniu, zanim stanie się dziećmi, dlatego ludzie zabijający najwięcej zarodków, to ci, którzy próbują zmaksymalizować liczbę ciąż. Terapia antykoncepcyjna i aborcja uzupełniają naturalne procesy, które mają nam pomóc przetrwać i żyć.

6. Popieram aborcję, gdyż uważam, że moralność dotyczy dobrostanu istot czujących i wymaga uwzględnienia doświadczeń oraz interesów istnień, które mogą odczuwać przyjemność i ból, potrafią pragnąć własnego istnienia, mają preferencje i intencje czy choćby zdają sobie sprawę z własnego istnienia.

Czego mogą chcieć? Co potrafią czuć? Oto pytania, które stawialiśmy sobie wraz z mężem i naszymi dziećmi, gdy te zastanawiały się nad odpowiedzialnością za swoje kurczaki i świnki morskie. Była to lekcja, która okazała się bardzo brzemienna w skutki, gdy dziewczyny przestały pić mleko od krów hodowanych bez światła dziennego i nie trawiących trawy, ale nie żałuję tego. Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Nazywa się to „Platinum Rule”. W tym wszechświecie moralnym prawdziwi ludzie znaczą więcej niż ludzie potencjalni, hipotetyczni albo korporacyjni.

7. Popieram aborcję, ponieważ środki antykoncepcyjne są niedoskonałe. Ludzie też.

Pigułka to technologia z lat 60-tych XX wieku, a więc sprzed ponad półwieczna. Przez dziesięciolecia mówiono kobietom, że pigułka jest skuteczna w 99 procentach, a i tak obwiniały się, gdy zaszły w ciążę. Ale te 99 procent to statystyka „idealnego korzystania”. W świecie realnym, w którym żyje większość z nas, nic nie jest doskonałe. W prawdziwym świecie każdego roku co dziesiąta kobieta uzależniona od pigułki zachodzi w ciążę. Dla pary polegającej na prezerwatywach jest to jedno na sześć trafień. Młode i biedne kobiety, których życie jest najmniej przewidywalne i najbardziej narażone na wypadnięcie z kursu, to jednocześnie te, które mają największe trudności ze stałym dostępem do tabletek. Technologia produkcji pigułek najczęściej zawodzi w tych przypadkach, w których kobiety najbardziej jej potrzebują, co czyni dostęp do aborcji sprawą nie tylko współczucia, ale i sprawiedliwości.

Najnowocześniejsze wkładki i implanty radykalnie zmieniają to równanie głównie dlatego, że eliminują błąd ludzki całkowicie lub do momentu, gdy kobieta chce dziecka. Wbrew dezinformacji rozpowszechnianej przez przeciwników aborcji, metody te są prawdziwą antykoncepcją, a nie poronieniami. W zależności od wyboru specyfiku wyłączają plemniki, blokują ich ścieżkę lub zapobiegają uwolnieniu komórki jajowej. Używanie takich wkładek lub implantów obniża roczny wskaźnik ciąż poniżej jednego na pięćset. Efekt? Liczba ciąż i aborcji wśród nastolatków gwałtownie spada. Cieszy mnie to, bo chociaż jestem zwolenniczką aborcji, chętnie odejdę od aborcji na rzecz metod mniej inwazyjnych.

8. Jestem zwolenniczką aborcji, ponieważ wierzę w miłosierdzie, współczucie i siłę nowych początków.

Wiele lat temu, gdy mój przyjaciel Chip wiózł samochodem rodzinę na wakacje, jego dzieci zaczęły się kłócić. Jego żona rozpięła pasy bezpieczeństwa, chcąc ułatwić sobie opanowanie sytuacji, a kiedy Chip odwrócił się, by na nią spojrzeć, ich minivan przewrócił się i przekoziołkował, a Marla zginęła. Czasami ludzie popełniają błędy lub mają wypadki, za które płacą życiem. Cena, jaką płacimy za brak uwagi i zdrowego rozsądku, jest często nieproporcjonalna do popełnionego przez nas błędu. Kto z nas nie uprawiał seksu bez zabezpieczenia, gdy czas, sytuacja lub partnerstwo nie były odpowiednie dla powołania nowego życia? W wielu okolicznościach mamy szczęście, czasami jednak nie. Gdy szczęścia zabrakło - polegamy na miłosierdziu, współczuciu i hojności innych. Pod tym względem nieoczekiwana ciąża jest jak każdy inny wypadek. Mogę dziś chodzić tylko dlatego, że gdy byłam nastolatką, chirurdzy złożyli moją nogę po tym, jak została zmiażdżona między przednią częścią samochodu a ramą roweru. Mogę dziś chodzić (i biegać, i skakać), ponieważ inny zespół chirurgów zrekonstruował mój staw kolanowy po upadku z drabiny. Mogę dziś chodzić (i jeździć wraz z rodziną na rowerze), ponieważ trzeci zespół chirurgów naprawił moje drugie kolano po tym, jak przysunęłam zbyt blisko do siebie wirującą kosiarkę, przecinając kość. Trzy wypadki - wszystkie moje własne - i trzy operacje kolana. Niektóre kobiety mają trzy aborcje.

9. Jestem zwolenniczką aborcji, ponieważ przyszłość jest dynamiczna, a my mamy dość siły i odpowiedzialności, by ją dobrze kształtować.

Jako studentka college'u przeczytałam historię Raya Bradbury'ego o człowieku, który wraca do prehistorii jako turysta, uczestnik „safari w czasie”. Wszyscy uczestnicy zostali pouczeni o tym, jak ważna jest ostrożność, bo najmniejsza ingerencja może zmienić bieg historii. Kiedy wracają do teraźniejszości, odkrywają, że zmienił się wynik wyborów, a człowiek, który zszedł z turystycznego szlaku, ma zmiażdżonego motyla na spodzie buta. Przy powoływaniu nowego życia, podobnie jak w opowiadaniu Bradbury'ego, przyszłość jest nieustalona, a każdy popełniony przez nas drobiazg ma konsekwencje, których nie możemy przewidzieć. Każda niewielka zmiana oznacza, że na świat przychodzi inna osoba. Gdyby tej nocy, gdy zostałeś poczęty, twoja matka miała ból głowy albo gdyby rodzice poczęli cię w innej pozycji seksualnej, ktoś inny byłby tutaj zamiast ciebie. Każdego dnia mężczyźni i kobiety dokonują różnych wyborów, a potencjalni ludzie mrugają do siebie i znikają. Poruszamy się, a nasze ruchy pulsują w czasie w sposób nieprzenikniony i nie możemy sprawdzić, jakie byłyby alternatywne przyszłości. Są jednak rzeczy możliwe do poznania lub przewidzenia na poziomie prawdopodobieństwa i myślę, że taka wiedza stanowi podstawę do kierowania mądrymi decyzjami rozrodczymi. Moja przyjaciółka Judy mówi, że rodzicielstwo zaczyna się przed poczęciem. Zgadzam się z nią. Powołując nasze dzieci do życia, możemy zadbać o to, być dać im szansę i nadzieję na dobre życie, albo wręcz odwrotnie – możemy odebrać im i szansę, i nadzieję. Zaufanie, jakim obdarza nas dziecko z przyszłości, jest dla mnie święte.

10. Jestem zwolenniczką aborcji, ponieważ kocham swoją córkę.

"My Abortion Baby" jest historią o mojej córce, Brynn, która żyje dlatego, że pewien miły lekarz podarował mi i mojemu mężowi nowe życie, gdy powiedział nam, że nasza pierwsza, pożądana ciąża nie skończy się dobrze. Brynn dosłownie uosabia nieustannie zmieniający się bieg przyszłości, ponieważ nie mogłaby istnieć w alternatywnym wszechświecie, w którym utrzymałabym tę pierwszą ciążę. Nie zostałaby poczęta, gdybym nadal była w ciąży z dzieckiem, które zaczęliśmy już sobie wyobrażać, ale które nigdy nie mogło nim być. Mój mąż i ja zrozumieliśmy, że kontynuowanie chorej ciąży byłoby pogwałceniem naszych wartości i żadne z nas nigdy nie zakwestionowało tej decyzji. Mimo to było mi smutno. Nawet, gdy kilka miesięcy później znów zaszłam w ciążę, pamiętam, że czułam się rozdrażniona i myślałam: chcę tamtego dziecka, a nie tego. A potem Brynn przyszła na świat, a ja spojrzałam jej w oczy, zakochałam się i już nigdy nie oglądałam się za siebie.

Wielu z nas żyjących, oddychających i kochających, jest wybranymi dziećmi matek, które czekały, które zakończyły niezdrową lub rozpoczętą w nieodpowiednim czasie ciążę, a następnie świadomie powołały nowe życie. „Chciałam mieć tylko dwoje dzieci” - powiedziała moja przyjaciółka Jane, gdy jej córki, krzycząc radośnie, biegały po moim trawniku. Jane podążyła za nimi oczami. „Moje aborcje pozwoliły mi mieć tę dwójkę, gdy nadszedł właściwy czas, z kimś, kogo kocham”.

Ci, którzy postrzegają aborcję jako bezwstydne zło, często mówią o „milionach utraconych ludzi”, którzy nie przyszli na świat, ponieważ ciężarna kobieta zdecydowała, że „nie teraz”. Ale nigdy nie rozmawiają o milionach dzieci i dorosłych, którzy są z nami tylko dlatego, że ich matki wcześniej dokonały aborcji. O prawdziwych ludziach, którzy istnieją w naszej wersji przyszłości, o ludziach, którzy żyją wokół nas - kochając, śmiejąc się, cierpiąc, walcząc, tańcząc, marząc i rodząc własne dzieci.

Kiedy ci, którzy sprzeciwiają się aborcji, rozpaczają nad „utraconymi ludźmi”, słyszę echo mojej własnej rozdrażnionej myśli: chcę tamtej osoby, a nie tej. I chciałabym, aby mogli po prostu doświadczyć tego, co ja: aby mogli spojrzeć w piękne oczy stojących przed nimi małych ludzi i zakochać się w nich.

Tłumaczyła Justyna Zejdler






Racje - strona główna
Strona "Sapere Aude"